piątek, 6 lutego 2015

Opowiadanie!! Rozdział 11 :)

Hej, przepraszam, że dawno nie dodałam opowiadania, jednak w końcu nadszedł ten dzień ;) zapraszam do czytania! ^.^



                                                                          ***

-Julka! O co chodzi? Czemu mama nie wróciła jeszcze?

-Może wróciła! Sprawdź czy jest w sypialni.

-Nie ma jej, a na dodatek przed domem stoi auto pana Władysława. Zaczynam się go bać, czego on tu szuka?

-Nie wiem, a twoja mama na pewno została na noc u swojej koleżanki. Dawno się nie widziały, chciały pogadać.

-Pewnie tak. Idziemy na konie?

-A co chcesz się z Patrykiem zobaczyć? -odpowiedziała wrednie Julka, ja jednak nie odpowiedziałam.

Kiedy się ubrałyśmy musiałyśmy bardzo cicho i ostrożnie wyjść z domu. Nie chciałyśmy spotkać pana Władysława. Czmychnęłyśmy z domu i w tempie geparda pobiegłyśmy przez pole od stajni.

-Uff, udało się.

-O cześć Julka! -w stajni był Patryk i nas zauważył, ale przywitał się tylko z Julką. Oczywiście mnie zżerała zazdrość.

-Cześć Patryk!-krzyknęłam do niego bardzo głośno

-O. Cześć.

-Co tam? -próbowałam utrzymać z nim rozmowę

-Okej. Julka pomóc ci z Malagą? Pewnie na niej będziesz jeździć. I wiesz, że od dziś ja też mam tu konia pod opieką? Możemy ich polonżować. Ja mam Dunaja. -Dunaj był pięknym gniadym arabem.

-Może mi pomożesz? Wczoraj nie radziłam sobie za bardzo z Bajką. -wtrąciłam, Julka widziała wyraz mojej twarzy wiec próbowała pomóc.

-Pomóż Karolinie skoro ma problemy, ja z Malagą sobie poradzę.

-A nie, ja przecież muszę..-widać, że Patryk był zakłopotana i szukał wymówki- muszę pomóc pani wyczyścić moje siodło przed jazdą.

Już nic ani ja, ani Julka nie mówiłyśmy. Poszłyśmy bez słowa zająć się końmi.


                                                                      ***

Po wspaniałej jeździe i polonżowaniu koni chciałyśmy wrócić do domu, ale odkładając siodło do siodlarni usłyszałyśmy znajomy głos.

-Witam panią ponownie.

-Niech pan stąd pójdzie! Nie chce tu więcej pana widzieć!

Widać pan Władysław nie jest mile widziany w naszej okolicy. Stałyśmy za drzwiami siodlarni i słuchałyśmy rozmowę.

-Nie dostanie pan ode mnie ani grosza!

-No to wystarczy,  że znajdę inny przedmiot.

-Wynocha!

-Nie mam dziś za dużo czasu więc pójdę, ale na pewno wrócę jutro!


                                                                            ***

Tak właśnie ten dialog się zakończył, a my wróciłyśmy do domu. Niestety nie zastałyśmy tam mamy, ale starałam się tym nie przejmować. Na pewno przenocowała u przyjaciółki.

Kiedy słońce zaczęło zachodzić zadzwonił dzwonek do drzwi, była 19:00

-Jest! To pewnie mama! Na reszcie wróciła. -szczęśliwa zbiegałam szybko po schodach, jednak zanim otworzyła drzwi spojrzałam przez okno. -Julka!



                                                                               ***

Jak Wam się podoba? Już wkrótce kolejna część :)
I PAMIĘTAJCIE! W komentarzach bądź wysyłając mi na e-meila: olcia7olcia@gmail.com można zadawać mi pytania dotyczące zwierząt chętnie na nie odpowiem!! :)

2 komentarze: