środa, 22 lipca 2015

Jak dbam o moje włosy?

Hej! Dziś kolejny post! Wiele osób mówi mi, że mam ładne włosy, pytając jak o nie dbam? Uważam że nie są one jakieś inne, wspaniałe, ale mogę powiedzieć Wam co z nimi robię.



1. Włosy myję szamponem Timotei. Za każdym razem kupuję inny , żeby zobaczyć, który będzie najlepszy. Aktualnie używam szamponu 2 in1 z dodatkiem kokosa 'Intensywna Pielęgnacja'. Każdy z tych szamponów ma inne zastosowanie (np. 'Wymarzona Objętość' ; 'Wyrazisty kolor' itp.)


2.Po umyciu włosów używam Odżywki firmy Schwarzkopf  GLISS KUR HAIR REPAIR. Nakłada się ją na mokre włosy. Trzeba chwilę odczekać i dokładnie spłukać. Dzięki niej włosy są łatwe do rozczesania i mają intensywny połysk. Zauważyłam też, że po nałożeniu jej moje włosy są gładsze. Można stosować ja regularnie przy każdym myciu włosów.

3.Kiedy nie myję włosów mogę używać odżywki w sprayu tej samej firmy. Można jej stosować do suchych jak i mokrych włosów. Ułatwia rozczesywanie i również nadaje połysk oraz odżywia włosy.


4.Czasem używam odżywki z jedwabiu z małej buteleczki firmy BIOSILK  silk therapy. Używa się tego w małych ilościach. Na palce należy wziąć kropelkę i wetrzeć we włosy. To również odbudowuje, odżywia, tylko z lepszym efektem, jak na taka małą ilość.

5.Włosy rozczesuję szczotką TANGLE TEEZER . Ma ona krótkie 'ząbki'. Nie ciągnie włosów i nie elektryzuje ich. Ja ją bardzo lubię.



To by było na tyle. Każdą z tych rzeczy da się kupić w ROSSMANIE. Zapraszam do komentowania i obserwowania. Do następnego!  
 
 
 

Kontynuować to?

    Hej, długi czas nie było mnie tu i nie dodawałam opowiadania, nie wiem czy chcecie abym je kontynuowała? Chciałabym to robić, ponieważ lubię je pisać, bardzo 'wkręciłam się' w historię którą opisuję i mam wiele pomysłów na jej kontynuację. Jednak jeśli nie będzie ono czytane nie wiem czy jest sens pisania. Pewnie wszyscy zapomnieli na czym się skończyło i musieliby wracać do poprzednich rozdziałów. Nie jest to wielki kłopot, ale nie wiem jak Wy to odczuwacie. Napiszcie mi w komentarzu czy chcecie bym dalej pisała to opowiadanie. Bardzo zależy mi na Waszej opinii na ten temat. Pomóżcie zdecydować! :) Do następnego!

Owocowo- jogurtowy deser

Hej! Dzisiaj przynoszę Wam przepis na pyszny, zdrowy deser :)


Składniki:
-jogurt naturalny
-owoce (wg. uznania, np. banany, brzoskwinie, borówki, nektaryny, maliny, truskawki)
-dodatki: gorzka czekolada

Wykonanie:
1. Owoce umyć i pokroić w kostkę (te które trzeba)
2. Włożyć część do szklanki/ miski.
3. Zalać jogurtem naturalnym do połowy naczynia.
4. Włożyć resztę owoców i zalać jogurtem do pełna.
5. Rozpuścić czekoladę i polać po wierzchu deseru lub zetrzeć ją i posypać wiórkami.


                                                                   SMACZNEGO!





Mam nadzieję, że skorzystacie z mojej propozycji zdrowego deseru, do następnego! Piszcie mi pytania w komentarzach, a następny w następnym poście na wszystkie odpowiem :)

wtorek, 7 lipca 2015

Wakacje! ♥

Hej, ogromnie przepraszam za tak okropnie długą nieobecność, ale miałam masę różnych zajęć do robienia, ale w końcu znalazłam moment, aby przysiąść do komputera i napisać nowy, wakacyjny post.


W końcu mamy wakacje! Wolne od szkoły na całe dwa miesiące!  Jak spędzacie ten czas? Oto co ja robię w wolne dni:









1.Spotykam się z przyjaciółmi

Z racji tego, że w tegoroczne wakacje nigdzie nie wyjeżdżam mam bardzo dużo wolnego czasu. Nie lubię marnować go na leniuchowanie, dlatego staram się zorganizować sobie jak najwięcej wyjść i spotkań. Umawiam się z przyjaciółmi, czy to u mnie, czy w kinie/ parku i spędzamy wspólnie całe dnie.


2. Jadę na konie.

Jak wiecie jazda konna to moja wieloletnia pasja. Podczas wakacji mam mnóstwo czasu na przesiadywanie w stajni. Czasami jestem tam od rana do wieczora. Jeżdżę, a potem pomagam w różnych pracach przy koniach, albo początkującym uczniom w siodłaniu/czyszczeniu rumaków. W upalne dni pławimy konie w stawie, który mamy koło stajni. Bardzo lubię spędzać wakacje w ten sposób.


















3.Kąpie się w basenie.

Na moim ogrodzie stoi basen, w gorące dni, aż prosi się, by się w nim ochłodzić. Czasami potrafię nie wychodzić z niego przez parę godzin. Podczas upałów ta forma ochłody jest super!



4.Jeżdżę na rowerze.


We wakacje nie proszę rodziców, by mnie gdzieś podwozili, wszędzie gdzie chcę dojechać jadę na rowerze. Wolę tą formę transportu. Nie dość, że aktywnie spędzam czas, to jeszcze nie fatyguje rodziców.






5.Jeżdżę do schroniska.

Myślę, że wiecie iż jestem wolontariuszką w schronisku. Jeżdżę tam, by wyprowadzać psiaki, kąpać je, ochładzać w baseniku, bawić się z kotkami. Czuję się szczęśliwa, gdy pomagam bezdomnym zwierzakom, które większą część swojego życia spędzają za kratkami, niczym w więzieniu. Nie które nie mają już nadziei, leżą w kącie kojca i nawet nie spojrzą się, gdy ktoś koło nich stanie, nie podejdą do miski ze świeżo nasypaną karmą. Takich zwierząt jest mi najbardziej żal. To smutne jak ludzie potrafią zachować się wobec często bezbronnego zwierzęcia. Zachęcam Was do pomagania takim zwierzakom. Jak zwykle się rozpisałam.













Myślę, że to tyle, oczywiście robię jeszcze wiele innych rzeczy takich jak rysowanie, czytanie książek, wyprowadzanie na spacer mojego psiaka, pisanie postów ;) itp. ale zdecydowałam się opisać dokładnie tylko te kilka rzeczy. Do następnego! Życzę wszystkim udanych, słonecznych wakacji! :)

niedziela, 3 maja 2015

Sweet time

Hej, co tam u Was? Ja od pierwszego do drugiego maja byłam na rajdzie konnym. Było genialnie! Spałyśmy w stajni, jeździłyśmy quadem, biegałyśmy po snopkach siana do 24 i jeździłyśmy konno. Jeśli chcecie żebym w kolejnym poście opisała szczegółowo te dni piszcie w kom. A teraz zapraszam do czytania postu.


Bardzo lubię spędzać czas w kuchni, a szczególnie kocham robić słodkie wypieki. Dziś poznacie przepis na moje ulubione muffinki.


Przepis jest bardzo prosty i szybki, dlatego babeczki robię bardzo często. Są one puszyste, miękkie, delikatne i przepyszne. Oto przepis:


Składniki:

*50g margaryny (kasia/ murzynek itp.)
*25dag mąki
*18dag cukru
*2 łyżeczki proszku do pieczenia
*1 cukier wanilinowy
*3 jajka
*125g jogurtu naturalnego


Przygotowanie:

Rozpuścić margarynę w małym garnuszku. Następnie zmiksować jajka i jogurt naturalny. Potem dodać wszystkie pozostałe składniki i miksować do całkowitego wymieszania.
Piec ustawić na 180 stopni. Formę na babeczki posmarować margaryną lub wyłożyć papilotkami. Każdą dziurę wylać 1/3 ciasta. Później nałożyć nadzienie (ja daję banana z pokruszoną czekoladą/ jagody/ budyń itp.) Następnie zalać papilotki do końca ciastem i włożyć do piekarnika na 20 minut.
RADA: Jak ciasto wyleje Ci się na formę, wytrzyj je, bo zacznie się palić w piecu!

Po wyjęciu babeczek z pieca możecie je przyozdobić. Życzę SMACZNEGO! :)

 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 17 :)

Hej, już rozdział 17. Tak szybko minęło te 16 rozdziałów... Zapraszam do czytania!


                  
                                                                       ***

Wzięłyśmy do domu pudełeczko i próbowałyśmy je otworzyć. Jednak było ono bardzo stare i poklejone. Dziurka na klucz była mała. Klucza nie miałyśmy.

-Co robimy?

-Nie wiem. Może potem się tym zajmiemy, a teraz pójdziemy zrobić podwieczorek? Wiesz co mi się marzy? Koktajl! -powiedziałam, ale potem sama zamierzałam pójść do pana Zbyszka.

-Okej. Też chętnie się napiję.

-A może zapytamy się mamy czy mogłybyśmy razem z nią pojechać do galerii? Dawno nie byłam w mieście.

-Tak! Pojedźmy!

-To chodź szybko.


                                                                        ***

Mama zgodziła się i godzinę później byłyśmy w galerii. Ona od razu poszła do spa, więc miałyśmy trochę czasu na zakupy do stu złotych każda.

-Patrz jaka wspaniała bluzka! Jak myślisz, kupić ją? -Julka zawsze miała dylematy co do ciuchów.

-Może najpierw ją przymierz?

-No tak. A ty coś przymierzasz?
-Nie wiem. Rozejrzę się trochę po tym sklepie i zobaczę czy coś mi się spodoba.

-Okej to ja przymierzę tą bluzkę. O! I jeszcze to wezmę! I te spodnie! -Julka zdecydowanie bardziej cieszyła się z zakupów. Ona zawsze była modna i kupowała wiele rzeczy. Ja cały czas myślałam o pudełeczku.

-Idź to wszystko przymierzyć, a ja poszukam czegoś dla siebie.

-Chodź ze mną, musisz mi doradzić.


 Po zakupach poszłyśmy do KFC i zjadłyśmy po tortilli. Potem kupiłyśmy sobie koktajle, na które miałyśmy wcześniej ochotę.


                                                                       ***

Po powrocie do domu przeanalizowałyśmy nasze ciuchowe zakupy. Julka miała dwie bluzki na krótki rękaw i modne spodnie z wysokim stanem. Ja kupiłam tylko jedną bluzkę  również z krótkim rękawem. Ja na moje zakupy wydałam zaledwie niecałe 50 złotych, dlatego druga połowę pożyczyłam Julce. Zanim się ogarnęłyśmy było ciemno, więc umyłyśmy się i zasnęłyśmy.


                                                                        ***
Następnego dnia z rana Julka poszła do stajni. Kombinowałam tak żeby poszła sama. Ja w tym czasie wyszłam do pana Zbyszka.

-Dzień dobry!

-Witam. Wiesz coś więcej?
-Tak. Znaczy nie. Ale mam coś więcej.

-Co?!

-To. - podałam pudełko.

-Ojej. Wcześniej tego nie widziałem. Hmm, zostawisz to u mnie? Przyjdź po południu może odkryję co to jest.

-Okej do widzenia!

Szybko poszło. Więc zaraz poszłam do stajni. Jednak trochę mnie dziwił fakt, że pan Zbyszek nic o tym nie wiedział. Może udawał?

W stajni po wyczyszczeniu koni udało nam się pojechać w teren na godzinkę. Jednak pani miała dla mnie przykrą wiadomość.


                                                                   ***
No to kolejny rozdział za nami! Do następnego! ☺



Wszystko o koniach #3 Jak dobrze skakać?

Hej. Tydzień temu odnowiłam Zrób to sam, a dziś będzie Wszystko o koniach. Dawno nie dodawałam takiego postu, więc nadszedł czas aby odświeżyć tę serię.

Postanowiłam zrobić post o skokach. Wiadomo, że takie rzeczy na pewno da się znaleźć w internecie, ale uważam, że każdy ma inny pogląd na ten temat i moje rady mogą się przydać szczególnie początkującym skoczkom.


Kilka porad. Co należy, a czego nie należy robić podczas skoku? :
*patrz przed siebie podczas skoku, nie na nogi konia, czy przeszkodę
*wodze trzymaj napięte
*przytrzymaj łydki do konia
*najeżdżaj na środek przeszkody
*trzymaj piętę w dół i łydki na swoim miejscu
*zrób porządny półsiad
*przed skokiem dołóż łydkę
*dostosuj się do rytmu konia (nie rób półsiadu za wcześnie)
*nie bój się, koń wyczuje Twój strach
*nie spinaj się
*nie skręcaj od razu po skoku, pojedź kawałek do przodu
*nie wiś na szyi konia
*zacznij skoki  od niskich przeszkód
*za dobrze wykonany skok nagradzaj konia


Myślę, że to na tyle, co tu więcej dodać? W razie problemów piszcie w komentarzach. Chętnie pomogę :) Do następnego!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 16 :)

Hej, pora na kolejny rozdział! Zapraszam do czytania!




                                                                          ***


                           Julka,
     przepraszam, że cię śledziłam,ale za nim wyszłyśmy z domu przeczytałam list  od Patryka,  który miałaś w torebce. Było mi przykro, że nic nie mówiłaś i dlatego śledziłam cię, by zobaczyć co zrobisz. Zrozum mnie. Mam nadzieję, że to koniec naszej sprzeczki, bo mamy ważną rzecz do rozwiązania prawda? Nie ma sensu się kłócić.


-Co jest? -spytał ciekawy Patryk, kiedy Julka nie odzywała się przez dłuższą chwilę.

-Zaraz wracam. Przeczytaj to. -Julka podała liścik Patrykowi i poszła w stronę boksu Bajki. Weszła do środka i mocno przytuliła Karolinę.  -Przepraszam. Nie wiem jak mogłam się tak zachować. Nie chcę się więcej z tobą kłócić!

-Okej. Wybaczam. -Na chwilę nastała krępująca cisza. -Będziesz teraz jeździć? -Zapytałam nagle.

-Tak. Pojedziemy w teren?

-Chętnie. Ale bez Patryka.

-Jasne! -Julka uśmiechnęła się i poszła po Malagę, a ja w tym czasie zapytałam się instruktorki czy możemy jechać.

-Same nie za bardzo. Pojadę z wami.

-Dobrze, byłoby super!

-A nie. Przepraszam teraz nie mogę. Niech jedzie z wami Patryk, albo Sandra.

-No nie! Na pewno pani nie da rady?

-Niestety nie. Poproście, którąś z tych osób, żeby z wami pojechali, dobrze?

-No dobrze.

    
                                                                             ***

-Julka! Nie jedziemy.

-Czemu? -Julka tak się zmartwiła, że zaprzestała czyścić konia.

-Bo nie możemy same, pani nie ma czasu, mamy jechać z Patrykiem, albo Sandrą.

-Kto to Sandra?

-Właśnie nie wiem. Dlatego nie jedziemy.

-A Patry...

-Nie! Z nim nie!

-No dobra. To zostańmy, pojeździmy na okólniku. Ja na oklep, a ty?
-Ja też.


                                                                             ***

Po jeździe, rozsiodłałyśmy konie i zlałyśmy im nogi zimną wodą. Julka pożegnała się z Patrykiem i wróciłyśmy do domu. Byłyśmy padnięte. Zjadłyśmy i położyłyśmy się na godzinkę. Gdy wstałyśmy wyszłyśmy na świeże powietrze. Wzięłam jabłko i poszłyśmy na spacer po okolicy.

-Jak byłaś w stajni poszłam... -przypomniało mi się, że miałam nic nie mówić o mojej rozmowie z panem Zbyszkiem.

-Gdzie poszłaś?

-Do tamtego lasku -wskazałam palcem na mały las parę metrów od nas. Znowu skłamałam.

-Aha, i co tam było?

-Nic. Właściwie nie wiem czemu o tym wspomniałam, bo nic niezwykłego się nie wydarzyło.

-Aaa! -Julka potknęła się o cos i przewróciła.

-Nic ci nie jest?!

-Kostka mnie trochę boli, ale co to było?

Wyjęłam z ziemi maleńkie pudełeczko.

-Patrz.

-Otwórz, co jest w środku?

-Nie da się. Weźmy to do domu.


                                                                            ***

Zapraszam do komentowania i obserwowania!! Do następnego ☺

piątek, 17 kwietnia 2015

Zrób to sam #7 Uwiąz do konia

Hej, dawno nie było Zrób to sam, a więc dzisiaj napiszę jak zrobić uwiąż do koni, to będzie jeden z weekendowych postów, a jutro albo w niedzielę dodam opowiadanie.


Do zrobienia uwiązu potrzeba:
*2m liny (grubość ok. 15 mm)
*taśmę izolacyjną
*karabińczyk
Przygotowanie:
1.Przekładamy końcówkę liny przez karabińczyk, zostawiamy trochę zapasu.
2.Krótki kawałek liny przyłóż do długiego i powoli nałóż pasy taśmy.
3.Po dwóch warstwach taśmy utnij ją.
4.Drugą końcówkę podgrzej płomieniem, by się nie pruła.


                                                                      
                                                         UWIĄZ GOTOWA! :):):)

Zaletą robienia samemu uwiązu jest to, że:
-wyjdzie taniej

-uwiąz będzie jedyny w swoim rodzaju
-masz każdy kolor do wyboru
-nie musisz czekać za przesyłką (jeśli zamawiasz przez internet)


 Zapraszam na kolejne posty! Obserwujcie i komentujcie!  Jeśli macie jakieś zamówienia na Zrób to sam lub posty pisać!! Do następnego!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 15 :)

  Hej :) dzisiaj kolejny rozdział i tak jak mówiłam w każdy weekend będą dwa posty więc spodziewajcie się czegoś jeszcze, a tymczasem zapraszam do czytania!


                                                                         ***

Julka całowała się z Patrykiem! Nie mogłam w to uwierzyć. Teraz to ja powinnam się na nią obrazić.Weszłam do stajni.  Byłam tak wkurzona, że zupełnie zapomniałam o kluczu. Wzięłam Bajkę i poszłam ją polonżować. Znowu. Ale co innego mogłam robić? Spędzanie czasu z koniem odcina
mnie od problemów. Lonżowałam ją, a ona znowu zwiesiła głowę, tym razem po 20 minutach.

-Kochana -powiedziałam i podeszłam do klaczy. Odpięłam karabińczyk lonży od kantara i zaczęłam chodzić wokół wybiegu, na którym ją lonżowałam. Biegała za mną i nie spuszczała ze mnie wzroku nawet na chwilę. Czułam się cudownie. -Kochany konik -zatrzymałam się by ją pogłaskać. Z kieszeni kurtki wyciągnęłam cukier w kostkach i podałam jej. Następne pół godziny poświęciłam na 'uciekanie' i pierwsze sztuczki. Zaczęłam ją uczyć podawania nogi. Oczywiście nie wychodziło jej od razu, ale przy takich rzeczach potrzeba pracy.


                                                                          ***

Około 18:30 wróciłam do domu. Julki jeszcze nie było.

-Pewnie jest z Patrykiem. -pomyślałam i postanowiłam pójść do pana Zbyszka.

-Dobry wieczór. -sąsiad był już w domu i zaprosił mnie do środka.

-Dobry. Czemu nie ma z tobą Julki? I co cię tu sprowadza?

-Nie ma jej po prostu, a przyszłam bo mam ważną wiadomość.

-Co się stało?

-Chodzi o klucz.

-Klucz?! Jaki klucz?! Pokazuj! -pan Zbyszek był wyraźnie zaciekawiony.

-Właśnie w tym rzecz, że go nie mam. Ktoś mi go ukradł!

- Co?! Jak mogłaś do tego dopuścić? Widziałaś kto to był?

-Niestety nie.

-No i co teraz? Korzystając z okazji coś ci opowiem, ale nie mów tego Julce jasne?

-Tak, nie mam zamiaru z nią rozmawiać.

-Coś się stało?

-Nie ważne. Co mi pan powie?

                                                                        ***

Po dziewiętnastej wróciłam  do domu, wciąż myślałam o tym co powiedział pan Zbyszek. Julka siedziała u nas w pokoju i nic nie robiła. Pewnie rozmyślała o Patryku.

-Hej, wiesz przepraszam, że się obraziłam i byłam nie miła i.. coś się stało? -kiedy weszłam do pokoju Julka wstała i zaczęła mnie przepraszać. Nie odzywałam się do niej tylko wzięłam z szafki biurka kartkę i ołówek i zaczęłam coś bazgrać. Nie mam talentu do rysowania.

-Karolina?! Przepraszam no. Źle się zachowałam, ale ty nie lepiej. -uwierz mi lepiej -pomyślałam, nie odrywając oczu od kartki.

-No błagam! Odezwij się! Karolina! O co ci chodzi?!-stwierdziłam, że powiem jej o co mi chodzi, bo milczenie nic nie da. Przynajmniej będzie wiedziała jaką jest przyjaciółką.

-O co mi chodzi?! Jesteś najgorsza! Widziałam cię z Patrykiem! Całowaliście się! I ty mi mówisz, że ja też nie lepiej się zachowałam? Tak jasne!

-Ja nie wiedziałam, że tam byłaś...

-No i co z tego! Jak mnie nie ma to sobie zarywasz do chłopaka, który mi się podoba? Super przyjaciółka!

-Dziewczynki coś się stało? -mama usłyszała naszą kłótnię

-Nie, bawimy się w...  w kłótnie?

-Ahaa -mama nie kryła zdziwienia -bawwwcie się daleeej -powiedział nie pewnie i wróciła do swojej pracy.

-Karolina przepraszam! Chodzimy ze sobą. I mówię ci to od razu, nie chce żebyśmy się kłóciły, ale tak wyszło!

Nic nie odpowiedziałam i już do końca dnia nie rozmawiałyśmy.

                                                                           ***

Następnego dnia obudziłam się o 10:00. Julki już nie było. Ochłonęłam trochę po wczorajszej kłótni.
Zeszłam na śniadanie z myślą że będzie tam Julka, ale znalazłam tylko chleb z sałatą, szynką i majonezem i leżącą obok kartkę, na której było napisane:

                             Poszłam do stajni

Zjadłam chleb przygotowany przez Julkę. Nie chciałam żeby się zmarnował. Po jedzeniu poszłam się ubierać, chciałam pójść potem do Bajki. -Trudno najwyżej spotkam Julkę. -pomyślałam i wyszłam z domu.


                                                                            ***

-Patryk! Musimy pogadać! -Julka poszła do stajni w tym właśnie celu. Chciała zobaczyć się z Patrykiem.

-Hej! -Patryk przytulił mocno Julkę, nie wiedząc, że zaraz czeka go kazanie.

-Patryk! Musimy pogadać! Poważnie!

-Co się stało?

-Karolina nas wczoraj widziała. Straszliwie się na mnie obraziła. Jak wychodziłam jeszcze spała. I już wie, że jesteśmy razem. To ją jeszcze bardziej wkurzyło.

-Co? Już wie? Szybka jesteś. -Patryk nie za bardzo się tym przejął

-Powiem ci to w tajemnicy, nikomu nie mów i w żadnym wypadku nie śmiej się  Karoliny jasne?

-No okej. -Patryk nareszcie spoważniał.

-Podobasz się jej, a ja o tym wiedziałam  i mimo to zgodziłam się z tobą chodzić. Dlatego jest taka zła na mnie.

-Ooo. Nie wiedziałem. Ale powiedzmy sobie szczerze. Co możemy zrobić? Tak naprawdę to nic. Nie
zmuszę jej żeby się we mnie nie bujała, a z tobą nie zerwę.

-Możecie się zaprzyjaźnić. Może wtedy nie będzie taka zła.

-Okej. Zobaczę co da się zrobić.

-Dziękuje -Julka pocałowała Patryka w policzek z wdzięczności i poszła przygotować Malagę do jazdy.

                                                                           ***

Przyszłam do stajni i od razu powędrowałam po szczotki do czyszczenia, a zaraz potem do Bajki.
Niestety Patryk mnie zauważył. Nawet nie wiedziałam, że będzie  w stajni, ale mogłam się tego spodziewać.

-Cześć! -krzyknął z daleka, a kiedy był bliżej przytulił mnie na powitanie -że niby teraz taki przyjaciel- pomyślałam

-Odwal się

-Ej, co się dzieje?

-Nie mamy o czym rozmawiać idź sobie. Jestem zajęta.

-Pomóc ci?

-Idź sobie okej?!

-Dobra, dobra.

                                                                         ***

-Próbowałem z nią gadać, ale była strasznie zła i nie miła. -Patryk rozmawiał właśnie z Julką

-No i co ja teraz zrobię?! Jak mam ją odzyskać? -załamana Julka usiadła pod boksem Malagi.

-Spokojnie, jakoś się to ułoży. I ten... po drodze do boksu Bajki znalazłem to -podał Julce kartkę. -To chyba Karoliny.

Julka odczytała kartkę i uśmiechnęła się do siebie. Położyła głowę na ramieniu siedzącego obok Patryka i uśmiechała się szeroko nic nie mówiąc.

                                                                         ***

Mam nadzieję, że się podoba, następną część znowu zaczniemy liścikiem ;) Komentujcie, obserwujcie i czytajcie ! ↨☺  

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 14 :)

  Hej, no to dalszy ciąg opowiadania. Teraz rozdziały i posty będą regularnie co weekend, więc obserwujcie blog! Zapraszam do czytania!


                                                                        ***
 
-Julka! Idziesz? - byłam trochę zła, więc pośpieszyłam Julkę
 
-Zaraz przyjdę! -odpowiedziała
 
Wyszłyśmy na dwór i mimo, że bardzo próbowałam udawać, że wszystko jest dobrze, Julka zauważyła, że coś jest nie halo.
 
-Coś się stało- spytała
 
-Nic się nie stało! Po prostu boli mnie głowa! -wybuchłam, mimo iż nie powinnam być nie miła. Przecież Julka nic złego nie zrobiła. A na dodatek skłamałam.
 
-Aha. Może zjesz tabletkę, albo się położysz?
 
-No to pójdę się położyć. A ty co będziesz robić?
-Pospaceruje sobie trochę, a potem do ciebie przyjdę.
 
-Okej. - odpowiedziałam, ale i tak wiedziałam gdzie pójdzie. Postanowiłam ją śledzić. -To idę, do zobaczenia. -poszłam do łazienki na górze, bo stamtąd widać stajnie, a w tamte rejony prawdopodobnie pójdzie Julka.
 
Obserwowałam ją i tak jak myślałam poszła do stajni. Kiedy zniknęła mi z oczu wyszłam z domu  i podążyłam w jej stronę. A poszła tam, bo na liście od Patryka było napisane:
 
 
                                                               Julka,
                proszę przyjdź do stajni po południu ok. 17,
                         chcę z tobą porozmawiać.
                       Przyjdź sama. Bez Karoliny.
                                             
                                              Patryk
 
Właśnie dlatego byłam taka zła. Patryk zaprosił Julkę! A ona nic mi nie powiedziała!
Weszłam cicho do stajni, ale Bajka zarżała na mój widok.
 
-Ciii..-szepnęłam do niej i pokręciłam się trochę po stajni w poszukiwaniu Julki.
 
Znalazłam ją przy boksie jakiegoś konia. To był jakiś nowy rumak. Wcześniej go tu nie widziałam. Stała i rozmawiała z Patrykiem. Niestety nie słyszałam co mówią.
 
Postanowiłam wrócić do domu. Kiedy wychodziłam ze stajni potknęłam się i wywaliłam. Strasznie  bolało mnie kolano i oczywiście dźwięk rozniósł się po stajni i po chwili Patryk i Julka stali obok mnie. Wstałam z ziemi i patrząc na rozgniewaną minę Julki zaczęłam się usprawiedliwiać.
 
-Przestała mnie boleć głowa, poszłam cię szukać i ....
 
-Nie tłumacz się nawet! Śledziłaś mnie, prawda? Przyznaj się. -Julka była okropnie zła, nie chciałam jej już okłamywać. To przecież moja przyjaciółka.
 
-Tak, to prawda, ale to dlatego, że...
 
-Idziemy na spacer Patryk? Muszę odreagować. Możemy wziąć Pogroma na uwiąż, pójdzie z nami, przynajmniej trochę go poznasz. -Pogrom to chyba nowy koń Patryka. Przynajmniej na to wygląda.
 
Zostawili mnie i poszli po ogierka. Była smutna, że  Julka tak się na mnie obraziła, ale zarazem zła, że mimo iż wie, że Patryk mi się podoba zaprosiła go na spacer. Ruszyłam do domu kopiąc kamień.
Nagle wleciał mi w zboże rosnące po mojej prawej stronie. Chciałam go wyciągnąć, a tymczasem złapałam klucz. Był stary, trochę zardzewiały. Zaczęłam go oglądać aż tu nagle ktoś napadł mnie od tył, wyrwał klucz i uciekł. Przestraszyłam się i pobiegłam do stajni. Chciałam powiedzieć o tym Julce, skoro ktoś mi go ukradł znaczy, że był wartościowy. Nie interesowało mnie to, że jesteśmy pokłócone. Musiałam jej o tym powiedzieć. Jednak zobaczyłam ją z Patrykiem... strasznie mnie to wkurzyło. Ona mnie 'zdradziła'.
 
                                                                            ***
 
Jak się podoba? Komentujcie, obserwujcie i czytajcie! Kolejna część już za tydzień. Czekajcie! ;)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Książki polecane przeze mnie

  Hej, bardzo przepraszam za tak długą nieobecność, wiem że często to powtarzam, ale mam okropnie mało wolnego  
czasu. Jednak od dziś postaram się w każdy weekend wstawić dwa posty. Jeden będzie rozdziałem opowiadania, a drugi zawsze będzie o czymś innym, np. Zrób to sam, lub posty tego typu jak ten.

A więc jak wskazuje tytuł, w dzisiejszym poście zaproponuję oraz polecę Wam kilka książek, które mnie bardzo zachwyciły i wciągnęły.



Pierwszą książką jest HEARTLAND

Tę książkę polecam najbardziej koniarzom. Opowiada ona o dziewczynie(Amy), która zmaga się z wieloma trudnościami życia codziennego, ale jest również 'zaklinaczką koni' . W miejscu zwanym Heartland leczy konie po różnych przejściach, ale również takie, które mają pewne nałogi. Oczywiście w każdej historii musi pojawić się 'czarny charakter'. Jest to jej znajoma ze szkoły, pradawny wróg Ashley. Ona również leczy konie, tylko na zupełnie innych zasadach. Amy wprowadza naturalne sposoby, olejki ziołowe itp., a Ashley próbuje wyleczyć konie krzycząc na nie.




Z tego co się orientuje książka ma aż 25 części. Każda trzyma w napięciu i bardzo wciąga. Przeczytajcie a sami się przekonacie ;)
Dowiedziałam się z niej też bardzo dużo o koniach. O naturalnych sposobach uspokajania, odprężania ich. Jak i również o tym jak sprawić by koń Ci zaufał.
 


Drugą książką jest CHLOE KING DZIEWIĘĆ ŻYĆ

Jest to książka młodzieżowa dla każdego. Mówi o dziewczynie, która normalnie żyje, chodzi na imprezy, spotyka się z przyjaciółmi (Amy i Paul) aż pewnego dnia spada z jakiejś wysokiej budowli i odziwo przeżywa ten upadek. Z dnia na dzień odkrywa coraz dziwniejsze 'umiejętności'. Zaczyna skakać po dachach i drzewach, ponieważ ....przeczytajcie a się dowiecie! :D Poznaje ona również dwóch chłopaków i każdy z nich kryje w sobie jakąś tajemnicę.
Książka ta ma zaledwie 3 części. Jest bardzo wciągająca i z każdą strona staje się ciekawsza. Trudno się od niej oderwać. Bardzo ją polecam.









Trzecia książką jest MŁODY JEŹDZIEC

Nie jest to książka tematyczna jak te opisane powyżej, lecz zawiera ona najważniejsze informacje o koniach i jeździe konnej. Polecam ją osobą, które rozpoczynają ten sport.





Jeszcze dziś zgodnie z obietnicą dodam opowiadanie. Czekajcie! ZAPRASZAM do czytania innych moich postów oraz obserwowania i komentowania!

niedziela, 22 marca 2015

Time passes

   Hej. Wieczorem zawsze lepiej mi się pisze i właśnie nasunął mi się pewien temat. Chodzi o CZAS. Bardzo potrzebny, jednak okropnie szybko przemijający czas. Ostatnio zauważyłam, że nawet w weekend nie mogę poczuć się rozluźniona, nie mam nigdy całkiem wolnego weekendu, albo choćby jednego dnia -soboty czy niedzieli. Nawet podczas robienia jakiegoś posiłku, np. naleśników nie mogę ich spokojnie robić, tylko równocześnie zmywam, przekładam ciasto i uczę się na jakiś przedmiot. Nie ma czasu, by każdą z tych rzeczy robić po kolej. Kiedy wracałam z zimowiska (w ostatni tydzień ferii) w sobotę, w niedziele nie miałam wolnego dnia tylko musiałam się uczyć wiersza na polski i rozpakować walizkę. Nie mam czasu na chwilę spokoju bez martwienia się, że nie zdążę zrobić tego czy tamtego. Czas mija za szybko! Właściwie po tym co pisze można też stwierdzić, że szkoła wymaga tyle, że nie ma czasu na spokój. Na dzień bez strachu że nie zdążę się nauczyć na jutrzejszy sprawdzian czy kartkówkę. Teraz robi się coraz cieplej, więc o wiele częściej i na dłużej wychodzę na dwór. Jednak i tak nie mogę korzystać ze słońca, bo muszę zaraz wracać do domu żeby robić pożyteczne rzeczy, takie jak nauka czy sprzątanie.  Niestety tak już jest. Pobudka, szkoła, dom, obiad, odrabianie lekcji, nauka i już się robi wieczór. A co z zainteresowaniami? Kiedy jest czas na zajęcia z tańca czy koszykówki? Czasu jest za mało, obowiązków za wiele.

Mam nadzieję, że post się spodobał. Zapraszam do obserwowania i komentowania! Do następnego.

Ps. Teraz coraz częściej będę wstawiała tego typu posty (nie same opowiadania i informacje o zwierzętach.)

piątek, 20 marca 2015

Spring ☼ ⚛❁❀❃✺

    Hej, już na początek szybkie pytanie: widzieliście zaćmienie słońca? Mi na szczęście się udało. Ale przejdźmy do rzeczy. Mamy już WIOSNĘ! Nareszcie! Bardzo lubię ciepłe dni.  Drzewa pięknieją, wypuszczając kolorowe kwiaty. Wszystko kwitnie i cudownie pachnie. Słońce przedziera się przez jeszcze chłodne dni i ogrzewa świat. Ptaki wracają z ciepłych krajów i od samego rana śpiewają. Młode kaczki pływają po stawie. Pogoda jest wspaniała! W końcu można wyjść na dwór i w ciepłych promieniach pojeździć na rowerze, czy rolkach. Nawet wstawanie o siódmej rano do szkoły nie jest takie straszne, kiedy na dworze świeci słońce.


Mam nadzieję, że post się podoba. Komentujcie i obserwujcie! Do następnego!  
 


sobota, 7 marca 2015

Opowiadanie!! Rozdział 13 :)

   Hej, bardzo mocno przepraszam za nieobecność, ale byłam na jednym wyjeździe, potem drugim i jakoś tak wyszło. Ale z prośbą jednej z czytelniczek dzisiejszy rozdział będzie długi, więc ZAPRASZAM DO CZYTANIA! :)


                                                                       ***

-Julka, przeczytaj to! Co ten facet od nas chce? Pan Zbyszek koniecznie musi nam opowiedzieć tą historię o nim. Masz, czytaj. -podałam przyjaciółce kartkę na której było napisane:


            Nawet jak będziecie wciąż mnie wymijać
       i zamykać przede mną drzwi, znajdę to czego szukam.
             Wtargnę do waszego domu i znajdę to!
               Wiedzcie, że nie dam wam spokoju 
              dopóki nie dostanę tego czego chcę. 
               I nie szukajcie pomocy  u Zbyszka,
              nigdy nie wiadomo komu można zaufać.


-Jejku! Może jednak nie pójdziemy do pana Zbyszka?  -spytała Julka po przeczytaniu listu.

-Faktycznie z nim też może być coś nie halo. Pamiętasz jak wyjechał z czymś, myślę, że wartościowym.  Przeczytałyśmy o tym w jego dzienniczku, wtedy jak weszłyśmy do jego domu.

-Nie wiem już nic nie wiem! Nikomu nie można ufać, z nikim szczerze rozmawiać.

-Ehh. Dopiero wróciłyśmy od koni, ale szczerze mówiąc nie chce być tu kiedy nie ma mamy, a do pana Zbyszka też nie pójdę. Wracamy do stajni? Ale nie na jazdę. Może polonżujemy 'nasze konie' ?

-Właściwie to dobry pomysł. Bo w sumie dzisiaj tylko jeździłyśmy. Będziesz uczyła sztuczek Bajkę ? Bo ja z Malagą spróbuję.

-Ja też spróbuję. Zjemy coś i pójdziemy okej?

-Okej.
  
                                                                         ***

Zjadłyśmy na szybko płatki i chleb z serem. Wzięłyśmy jabłka do koni i ponownie wyszłyśmy do stajni.

-O nie. -szepnęłam do Julki widząc z daleka Patryka.

-Co? -zdziwiła się

-Nie chce się z nim widzieć, bo nie zwraca na mnie uwagi. Wracajmy do domu. Już wolę być tam.

-Zwariowałaś? Chcesz wracać do tego grona ludzi, którym nie można ufać. Poza tym tu są konie. Tu jest lepiej.

-No dobra, ale robię to tylko dlatego, że chcę popracować z Bajką.

-Cześć!- krzyknął Patryk jak nas zauważył.

-Ja idę do Bajki -wtrąciłam szybko i pobiegłam do konia

-Co jej się stało?- spytał Patryk

-Nic, chciała już zobaczyć się z koniem

-Aha. Co tam?

-Dobrze, a u Ciebie?

-Też okej. Może pojedziemy w teren?

-Kiedy?

-Dzisiaj. Zaraz.

-Pójdę spytać Karolinę.

-Nie, my sami.

-Wiesz, nie mogę zostawić Karoliny, albo jedzie z nami, albo w ogóle nie jedziemy. Z resztą nie jadę, bo ustaliłyśmy z Julką, że będziemy uczyć koni sztuczek. - W głębi duszy chętnie bym z nim pojechała, ale nie zrobię tego Karolinie.- pomyślała Julka

-No dobra, to może innym razem?

-Chętnie. Idę po konia, do zobaczenia!

-Poczekaj. Weź tylko to, paapa -Patryk dał Julce do ręki jakiś liścik, kartkę.

Tymczasem ja wyczyściłam Bajkę i zapięłam jej lonże do kantara. Wzięłam ją na pole, obok ujeżdżalni i popędziłam do stępa. Po kilku minutach zaczęłam kłus, a później galop.
Pracowałam z nią dopiero godzinę, a ona zaczęła schylać głowę.

-Julka popatrz! Zaufała mi!

-Brawo! -stojąca kilka metrów dalej Julka nie radziła sobie tak dobrze. Malaga była uparta

-A tobie jak idzie? -mimo, że widziałam postanowiłam spytać.

-Średnio.

-Nie martw się, może Malaga potrzebuje więcej czasu.

-Też tak sądzę.

Wróciłam do mojego rumaka. Stanęłam do niego tyłem i czekałam. Po chwili poczułam ciepły oddech na ramionach. Odwróciłam się.

-Kochany konik! Wspaniale!- poklepałam Bajkę, złapałam ją krócej za lonże i ruszyłam w stronę stajni. -Na dziś wystarczy.

Podczas drogi koń, będący na wybiegu wystraszył się, tym samym płosząc Bajkę. Zaprowadziłam ją do boksu i uspokoiłam masażem T-touch. Kreśliłam małe kółka palcami. Zaczęłam od szyi, idąc w stronę uszu. Dzięki tej terapii koń rozluźnia się i uspokaja. Tak przeminęło następne pół godziny.


                                                                              ***

Po powrocie do domu postanowiłyśmy jednak iść do pana Zbyszka i wszystko wyjaśnić.

-Halo? Jest tam ktoś? -zapukałyśmy, lecz nikt nie otwierał, więc zaczęłyśmy wołać.

-Chyba go nie ma. Zawsze kiedy jest potrzebny znika.

Usłyszałyśmy trąbienie. Odwróciłyśmy się gwałtownie.

-O, mama przyjechała! -ucieszyłam się na jej widok. Chciałam powiedzieć jej o moich postępach z Bajką. Podbiegłyśmy do niej.

-Cześć, już po pracy?

-Tak. Co robiłyście?

Opowiedziałam jej o moich postępach z Bajką, o liście nic nie wspomniałam, ani ja, ani Julka.

-A co robiłyście pod drzwiami sąsiada?

-Nudziło nam się, chciałyśmy zapytać się co ciekawego jest w okolicy. -Julka wymyśliła coś na szybko.

-Aha, to teraz już mam dla was zajęcie. Chodźcie. Pomożecie mi z obiadem.

-No dobra. -musiałyśmy się zgodzić, przecież powiedziałyśmy, że nie mamy co robić.

Po zrobieniu i zjedzeniu obiadu chciałyśmy wyjść na dwór. Julka poszła do toalety, a ja zaczęłam już ubierać buty. Chciałam wyjąć sobie gumę z torby Julki, która stała przy drzwiach. Odpięłam zamek i zobaczyłam jakiś papierek. Rozłożyłam go i przeczytałam niedbale napisaną wiadomość. To było od Patryka. Zwinęłam papierek i odłożyłam go tak jak był do torby. Postanowiłam nic nie mówić Julce i zobaczyć co zrobi.

                                                                                  ***


Mam nadzieję, że Wam się podoba. Jeszcze raz przepraszam za tak długą przerwę. Zauważyłam, że ostatnio tak się wkręciłam w pisanie opowiadania, że nie dodaje nic innego, więc piszcie co chcecie zobaczyć na blogu. Może kolejne zrób to sam, albo Wszystko o koniach/psach, a może coś jeszcze innego? Piszcie w komentarzach :) Zapraszam też do obserwowania mojego bloga żeby być na bieżąco. Do następnego! ☺

sobota, 21 lutego 2015

Opowiadanie!! Rozdział 12 :)

Hej. Bardzo przepraszam, że dawno nic nie dodawałam, ale byłam na wyjeździe. Jednak dzisiaj Wam to wynagrodzę, długim opowiadaniem.



                                                                       ***

-Julka! Choć tu! Spójrz! To nie jest mama!

-No nie! Co ten facet znowu tu robi?

-Nie wiem, ale już się go boje! Nie otwierajmy mu. Udawajmy, że nas nie ma.

Przy drzwiach rozległo się pukanie.

-Otwierać!

-Julka boje się go! Musimy jakoś zawołać pana Zbyszka. Może poświecimy mu latarką w okno/ Z mojego pokoju widać jego kuchnie.

-Okej, choć szybko!

Świeciłyśmy latarką, jednak nikt się nie zjawił. Bałyśmy się, że pan Władysław wtargnie jakoś do domu.

-Cicho, chyba poszedł- szepnęłam do Julki.

-Dobra to idziemy do pana Zbyszka? Pamiętasz, że miał nam opowiedzieć jakąś historię związaną z tym kolesiem.

-No właśnie! Idziemy!

Wyszłyśmy cicho i szybko przebiegłyśmy przez ciemny ogród, by dostać się do sąsiada. Jednak kiedy zapukałyśmy okazało się, że nie ma go w domu.

-No nie! Chciałam się u niego ukryć, bo mam obawy, że pan Władysław jest w pobliżu. -powiedział Julka.

-Ja też. Więc pędem do domu.

Biegłyśmy ile sił w nogach, ale zatrzymałyśmy się koło szopy, bo usłyszałyśmy, że ktoś tam jest.

-Idziemy do domu, czy patrzymy kto tam szpera?

-Zobaczmy.

Zerknęłyśmy przez lekko otwarte drzwi i ku naszemu zdziwieniu zobaczyłyśmy pana Zbyszka.

-Co pan tu robi? -powiedziałam wpadając do szopy, tym samym przestraszając sąsiada.

-Nie straszcie mnie tak więcej!

-Przepraszamy, ale czego pan tu szuka? Przed chwilą do naszych drzwi pukał pan Władysław.

-Oh, on ciągle się tu kręci. Jutro wszystko wam opowiem, dobrze? Co  tu robiłem i o co chodzi Władysławowi.

-Nie może pan teraz?
-Nie. Muszę wracać do domu. I wy też powinnyście.

-No dobrze. Do widzenia.

                                                                                ***

Poszłyśmy do domu, usiadłyśmy na kanapie w salonie i zaczęłyśmy rozmyślać nad wszystkim co się właśnie stało.

-To było mega dziwne. -wywnioskowała Julka

-Noo... spodziewałam się tego dziwaka w szopie, a nie pana Zbyszka. Co on tam robił? Chyba jemu też nie można zaufać.

-Też tak sądzę. Musimy się pilnować z tym co mu mówimy. Teraz on też jest podejrzany. Zresztą zobaczymy jutro co ma nam do powiedzenia.

-No. Ale mamy jeszcze jeden problem. Co z mamą? Nie ma jej kolejny dzień.

-Wróci na pewno. Opowiemy jej o wszystkim?

-Lepiej nie. Będzie zła, że byłyśmy u koni i że się włóczymy po ciemno na zewnątrz.

Nastała cisza. Każda z nas rozmyślała o wszystkim co się tu dzieje. Jednak z rozmyślań obudził nas dzwonek do drzwi.

-Znowu ktoś przyszedł. Mam nadzieję, że to nie pan Władysław.

Znowu zajrzałam najpierw przez okno i zobaczyłam mamę! Na reszcie! Pobiegłam otworzyć jej drzwi.

-Mamo! Gdzie ty byłaś?!

-Przepraszam, zostałam trochę dłużej u mojej przyjaciółki, ale nie miałam jak was o tym powiadomić. -byłam szczęśliwa z przyjazdu mamy, a zarazem na nią wściekła. -Poradziłyście sobie jakoś?
-Tak. Idziemy już spać. Dobranoc.- powiedziałam i poszłyśmy na górę.

                                                                                 ***

Następnego dnia z samego rana chodziłyśmy za mamą i namawiałyśmy ją by pozwoliła nam iść na konie.

-Mamo, powinnaś nam wynagrodzić twoją długą nieobecność.

-Masz racje, już zgoda, idźcie na konie.

-Dziękujemy! -krzyknęłyśmy równo i poszłyśmy się przygotować.

Na koniach było wspaniale! Nie spotkałyśmy Patryka, więc nie popsuł mi humoru udawając, że mnie nie ma. Mama była w pracy. Gdy otworzyłyśmy drzwi zobaczyłyśmy na wycieraczce w środku kartkę. Podniosłyśmy ją i bardzo przestraszyłyśmy tego co było na niej napisane.

                                                                                ***

Jak Wam się podoba? Zapraszam do obserwowania i komentowania!☺

poniedziałek, 9 lutego 2015

Bardzo ważne, przeczytajcie!☺

   Hej, jeszcze jeden post nasunął mi się do głowy. Chodzi o zwierzaki ze schronisk. Szczególnie zimą jest bardzo duży problem w schroniskach z powodu zimna. Jeśli macie jakieś koce, ręczniki, dywany czy inne materiały, które nie są Wam już potrzebne to zachęcam do oddania ich do schroniska. Oprócz tego są potrzebne miski, zabawki i przede wszystkim KARMA. Może być sucha, albo w puszkach czyli tzw. mokra. Jeśli macie dużo wolnego czasu zostańcie wolontariuszami, albo odwiedzajcie schronisko, żeby wyprowadzić psy. I jeśli możecie adoptujcie zwierzaka ze schroniska, takie psy po przejściach kochają bardziej niż z hodowli. POMAGAJCIE! :)

,,Jeśli pójdziesz do schroniska i nie będziesz mógł się zdecydować, którego psa/kota wziąć, bo wszystkie cieszą się i proszą, weź tego który już nie ma nadziei i siedzi w kącie.''















 
 

Wasze pytania #1 Warto przeczytać! ☺

Hej, no to dostałam pierwsze pytania na temat zwierząt :) A więc w dzisiejszym poście poodpowiadam na pytania.


1.Ile razy dziennie powinno się karmić owczarka niemieckiego?

Każdego psa powinno się karmić dwa razy dziennie, więcej nie potrzeba. Rano i wieczorem. Najlepiej nie dawać psu 'domowego' jedzenia, bo tam są przyprawy, a nie które psy są na nie uczulone, co można wykryć nawet po kilku latach.

Mogę opowiedzieć o moim przypadku:
  Mam psa, który ma 7 lat. Zawsze dostawała oprócz suchej karmy kości, kurczaka i inne nie zdrowe dla psów domowe potrawy. W zeszłym roku zaczęła się drapać po plecach. Przecierała się o szafy i ściany, bo ciężko jej było do nich dosięgnąć. Jest to uczulenie na przyprawy. Oczywiście nie każdy pies je ma, ale skutki dawania domowego jedzenia nie są przyjemne dla psa, jak i dla właściciela. Trzeba jeździć co kilka dni do weterynarz po zastrzyk. Na szczęście tylko przez kilka tygodni.  A psa swędzą plecy.

Odbiegłam trochę od tematu, ale myślę, że uświadomie, nie którym temat karmienia.

2.Jak opiekować się owczarkiem?

Każdy pies wymaga podobnej opieki. Trzeba go karmić, wyprowadzać na spacer, bawić się z nim, np. w przeciąganie liny czy aportowanie.


Można nauczyć go paru sztuczek za przysmaki.

Owczarkowi mieszkającemu w domu należy zapewnić legowisko, bądź jakieś inne posłanie (koce itp.) .
Jeśli pies mieszka na zewnątrz na pewno musi mieć kojec i przytulną, ogrzewaną budę.


3.Ile razy i na jak długo wychodzić z owczarkiem na spacer?

Owczarki to duże psy powinno się im zapewnić dużo ruchu. Najlepiej wychodzić 2/3 razy dziennie na dłuższy spacer, bądź na 30 minut. Jeśli ma się duży ogród pies może być na niego wypuszczany,  by sobie pobiegał.


Mam nadzieję, że pomogłam, w razie gdyby ktoś miał jakieś pytania pisać w komentarzach :) ☺

niedziela, 8 lutego 2015

Ważne tematy

  Hej, dzisiaj zamiast opowiadania omówię pewien temat.
Chodzi o buty do jazdy konnej.
Kiedyś
Kiedyś koniarki i koniarzy wyróżniały specjalne i przystosowane do jazdy konnej buty. Jak ktoś widział taki but na stopie człowieka od razu wiedział, że jeździ konno, a teraz? Buty te stały się ostatnio bardzo modne. Powstały różne odmiany tych butów tzw. sztybletów. Kiedyś były tylko czarne bądź brązowe jednolite, a teraz są na obcasie, różowe, niebieskie i jeszcze inne. Na różnych stronach o koniach czytałam o tym, inne koniarki też trochę to zdenerwowało, to nie tylko mój wymysł. Jednak mnie to nie denerwuje aż tak, ale uważam że buty do jazdy konnej to buty do jazdy, a nie modne, kolorowe sztyblety.A Wy jak sądzicie?

Dziś


To do następnego! :)

Zrób to sam #6 Maść do kopyt

Hej, dziś powiem jak zrobić maść do kopyt :) Zapraszam


Do zrobienia maści (400 ml) potrzeba:
*maść tranowa  (5 tubek po 20g)
*wazelina kosmetyczna
*olej słonecznikowy albo oliwa z oliwek -(250 ml)
*witamina A w kroplach

Przygotowanie:
1.Wszystkie składniki (prócz witaminy A) włóż do metalowej puszki.
2.Puszkę włóż do dużego garnka i wlej do niego wodę.
3.Podgrzej puszkę, ale tak by woda się nie gotowała.
4.Gorącą puszkę włóż do chłodnej wody i czekaj do ostudzenia.
5.Gdy maść będzie letnia dodaj witaminę A (10-15 kropli)


                                                       MAŚĆ GOTOWA! :):):)

Zapraszam do komentowania, obserwowania i czytania! Odwdzięczam się :) Do następnego!