piątek, 17 kwietnia 2015

Zrób to sam #7 Uwiąz do konia

Hej, dawno nie było Zrób to sam, a więc dzisiaj napiszę jak zrobić uwiąż do koni, to będzie jeden z weekendowych postów, a jutro albo w niedzielę dodam opowiadanie.


Do zrobienia uwiązu potrzeba:
*2m liny (grubość ok. 15 mm)
*taśmę izolacyjną
*karabińczyk
Przygotowanie:
1.Przekładamy końcówkę liny przez karabińczyk, zostawiamy trochę zapasu.
2.Krótki kawałek liny przyłóż do długiego i powoli nałóż pasy taśmy.
3.Po dwóch warstwach taśmy utnij ją.
4.Drugą końcówkę podgrzej płomieniem, by się nie pruła.


                                                                      
                                                         UWIĄZ GOTOWA! :):):)

Zaletą robienia samemu uwiązu jest to, że:
-wyjdzie taniej

-uwiąz będzie jedyny w swoim rodzaju
-masz każdy kolor do wyboru
-nie musisz czekać za przesyłką (jeśli zamawiasz przez internet)


 Zapraszam na kolejne posty! Obserwujcie i komentujcie!  Jeśli macie jakieś zamówienia na Zrób to sam lub posty pisać!! Do następnego!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 15 :)

  Hej :) dzisiaj kolejny rozdział i tak jak mówiłam w każdy weekend będą dwa posty więc spodziewajcie się czegoś jeszcze, a tymczasem zapraszam do czytania!


                                                                         ***

Julka całowała się z Patrykiem! Nie mogłam w to uwierzyć. Teraz to ja powinnam się na nią obrazić.Weszłam do stajni.  Byłam tak wkurzona, że zupełnie zapomniałam o kluczu. Wzięłam Bajkę i poszłam ją polonżować. Znowu. Ale co innego mogłam robić? Spędzanie czasu z koniem odcina
mnie od problemów. Lonżowałam ją, a ona znowu zwiesiła głowę, tym razem po 20 minutach.

-Kochana -powiedziałam i podeszłam do klaczy. Odpięłam karabińczyk lonży od kantara i zaczęłam chodzić wokół wybiegu, na którym ją lonżowałam. Biegała za mną i nie spuszczała ze mnie wzroku nawet na chwilę. Czułam się cudownie. -Kochany konik -zatrzymałam się by ją pogłaskać. Z kieszeni kurtki wyciągnęłam cukier w kostkach i podałam jej. Następne pół godziny poświęciłam na 'uciekanie' i pierwsze sztuczki. Zaczęłam ją uczyć podawania nogi. Oczywiście nie wychodziło jej od razu, ale przy takich rzeczach potrzeba pracy.


                                                                          ***

Około 18:30 wróciłam do domu. Julki jeszcze nie było.

-Pewnie jest z Patrykiem. -pomyślałam i postanowiłam pójść do pana Zbyszka.

-Dobry wieczór. -sąsiad był już w domu i zaprosił mnie do środka.

-Dobry. Czemu nie ma z tobą Julki? I co cię tu sprowadza?

-Nie ma jej po prostu, a przyszłam bo mam ważną wiadomość.

-Co się stało?

-Chodzi o klucz.

-Klucz?! Jaki klucz?! Pokazuj! -pan Zbyszek był wyraźnie zaciekawiony.

-Właśnie w tym rzecz, że go nie mam. Ktoś mi go ukradł!

- Co?! Jak mogłaś do tego dopuścić? Widziałaś kto to był?

-Niestety nie.

-No i co teraz? Korzystając z okazji coś ci opowiem, ale nie mów tego Julce jasne?

-Tak, nie mam zamiaru z nią rozmawiać.

-Coś się stało?

-Nie ważne. Co mi pan powie?

                                                                        ***

Po dziewiętnastej wróciłam  do domu, wciąż myślałam o tym co powiedział pan Zbyszek. Julka siedziała u nas w pokoju i nic nie robiła. Pewnie rozmyślała o Patryku.

-Hej, wiesz przepraszam, że się obraziłam i byłam nie miła i.. coś się stało? -kiedy weszłam do pokoju Julka wstała i zaczęła mnie przepraszać. Nie odzywałam się do niej tylko wzięłam z szafki biurka kartkę i ołówek i zaczęłam coś bazgrać. Nie mam talentu do rysowania.

-Karolina?! Przepraszam no. Źle się zachowałam, ale ty nie lepiej. -uwierz mi lepiej -pomyślałam, nie odrywając oczu od kartki.

-No błagam! Odezwij się! Karolina! O co ci chodzi?!-stwierdziłam, że powiem jej o co mi chodzi, bo milczenie nic nie da. Przynajmniej będzie wiedziała jaką jest przyjaciółką.

-O co mi chodzi?! Jesteś najgorsza! Widziałam cię z Patrykiem! Całowaliście się! I ty mi mówisz, że ja też nie lepiej się zachowałam? Tak jasne!

-Ja nie wiedziałam, że tam byłaś...

-No i co z tego! Jak mnie nie ma to sobie zarywasz do chłopaka, który mi się podoba? Super przyjaciółka!

-Dziewczynki coś się stało? -mama usłyszała naszą kłótnię

-Nie, bawimy się w...  w kłótnie?

-Ahaa -mama nie kryła zdziwienia -bawwwcie się daleeej -powiedział nie pewnie i wróciła do swojej pracy.

-Karolina przepraszam! Chodzimy ze sobą. I mówię ci to od razu, nie chce żebyśmy się kłóciły, ale tak wyszło!

Nic nie odpowiedziałam i już do końca dnia nie rozmawiałyśmy.

                                                                           ***

Następnego dnia obudziłam się o 10:00. Julki już nie było. Ochłonęłam trochę po wczorajszej kłótni.
Zeszłam na śniadanie z myślą że będzie tam Julka, ale znalazłam tylko chleb z sałatą, szynką i majonezem i leżącą obok kartkę, na której było napisane:

                             Poszłam do stajni

Zjadłam chleb przygotowany przez Julkę. Nie chciałam żeby się zmarnował. Po jedzeniu poszłam się ubierać, chciałam pójść potem do Bajki. -Trudno najwyżej spotkam Julkę. -pomyślałam i wyszłam z domu.


                                                                            ***

-Patryk! Musimy pogadać! -Julka poszła do stajni w tym właśnie celu. Chciała zobaczyć się z Patrykiem.

-Hej! -Patryk przytulił mocno Julkę, nie wiedząc, że zaraz czeka go kazanie.

-Patryk! Musimy pogadać! Poważnie!

-Co się stało?

-Karolina nas wczoraj widziała. Straszliwie się na mnie obraziła. Jak wychodziłam jeszcze spała. I już wie, że jesteśmy razem. To ją jeszcze bardziej wkurzyło.

-Co? Już wie? Szybka jesteś. -Patryk nie za bardzo się tym przejął

-Powiem ci to w tajemnicy, nikomu nie mów i w żadnym wypadku nie śmiej się  Karoliny jasne?

-No okej. -Patryk nareszcie spoważniał.

-Podobasz się jej, a ja o tym wiedziałam  i mimo to zgodziłam się z tobą chodzić. Dlatego jest taka zła na mnie.

-Ooo. Nie wiedziałem. Ale powiedzmy sobie szczerze. Co możemy zrobić? Tak naprawdę to nic. Nie
zmuszę jej żeby się we mnie nie bujała, a z tobą nie zerwę.

-Możecie się zaprzyjaźnić. Może wtedy nie będzie taka zła.

-Okej. Zobaczę co da się zrobić.

-Dziękuje -Julka pocałowała Patryka w policzek z wdzięczności i poszła przygotować Malagę do jazdy.

                                                                           ***

Przyszłam do stajni i od razu powędrowałam po szczotki do czyszczenia, a zaraz potem do Bajki.
Niestety Patryk mnie zauważył. Nawet nie wiedziałam, że będzie  w stajni, ale mogłam się tego spodziewać.

-Cześć! -krzyknął z daleka, a kiedy był bliżej przytulił mnie na powitanie -że niby teraz taki przyjaciel- pomyślałam

-Odwal się

-Ej, co się dzieje?

-Nie mamy o czym rozmawiać idź sobie. Jestem zajęta.

-Pomóc ci?

-Idź sobie okej?!

-Dobra, dobra.

                                                                         ***

-Próbowałem z nią gadać, ale była strasznie zła i nie miła. -Patryk rozmawiał właśnie z Julką

-No i co ja teraz zrobię?! Jak mam ją odzyskać? -załamana Julka usiadła pod boksem Malagi.

-Spokojnie, jakoś się to ułoży. I ten... po drodze do boksu Bajki znalazłem to -podał Julce kartkę. -To chyba Karoliny.

Julka odczytała kartkę i uśmiechnęła się do siebie. Położyła głowę na ramieniu siedzącego obok Patryka i uśmiechała się szeroko nic nie mówiąc.

                                                                         ***

Mam nadzieję, że się podoba, następną część znowu zaczniemy liścikiem ;) Komentujcie, obserwujcie i czytajcie ! ↨☺  

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 14 :)

  Hej, no to dalszy ciąg opowiadania. Teraz rozdziały i posty będą regularnie co weekend, więc obserwujcie blog! Zapraszam do czytania!


                                                                        ***
 
-Julka! Idziesz? - byłam trochę zła, więc pośpieszyłam Julkę
 
-Zaraz przyjdę! -odpowiedziała
 
Wyszłyśmy na dwór i mimo, że bardzo próbowałam udawać, że wszystko jest dobrze, Julka zauważyła, że coś jest nie halo.
 
-Coś się stało- spytała
 
-Nic się nie stało! Po prostu boli mnie głowa! -wybuchłam, mimo iż nie powinnam być nie miła. Przecież Julka nic złego nie zrobiła. A na dodatek skłamałam.
 
-Aha. Może zjesz tabletkę, albo się położysz?
 
-No to pójdę się położyć. A ty co będziesz robić?
-Pospaceruje sobie trochę, a potem do ciebie przyjdę.
 
-Okej. - odpowiedziałam, ale i tak wiedziałam gdzie pójdzie. Postanowiłam ją śledzić. -To idę, do zobaczenia. -poszłam do łazienki na górze, bo stamtąd widać stajnie, a w tamte rejony prawdopodobnie pójdzie Julka.
 
Obserwowałam ją i tak jak myślałam poszła do stajni. Kiedy zniknęła mi z oczu wyszłam z domu  i podążyłam w jej stronę. A poszła tam, bo na liście od Patryka było napisane:
 
 
                                                               Julka,
                proszę przyjdź do stajni po południu ok. 17,
                         chcę z tobą porozmawiać.
                       Przyjdź sama. Bez Karoliny.
                                             
                                              Patryk
 
Właśnie dlatego byłam taka zła. Patryk zaprosił Julkę! A ona nic mi nie powiedziała!
Weszłam cicho do stajni, ale Bajka zarżała na mój widok.
 
-Ciii..-szepnęłam do niej i pokręciłam się trochę po stajni w poszukiwaniu Julki.
 
Znalazłam ją przy boksie jakiegoś konia. To był jakiś nowy rumak. Wcześniej go tu nie widziałam. Stała i rozmawiała z Patrykiem. Niestety nie słyszałam co mówią.
 
Postanowiłam wrócić do domu. Kiedy wychodziłam ze stajni potknęłam się i wywaliłam. Strasznie  bolało mnie kolano i oczywiście dźwięk rozniósł się po stajni i po chwili Patryk i Julka stali obok mnie. Wstałam z ziemi i patrząc na rozgniewaną minę Julki zaczęłam się usprawiedliwiać.
 
-Przestała mnie boleć głowa, poszłam cię szukać i ....
 
-Nie tłumacz się nawet! Śledziłaś mnie, prawda? Przyznaj się. -Julka była okropnie zła, nie chciałam jej już okłamywać. To przecież moja przyjaciółka.
 
-Tak, to prawda, ale to dlatego, że...
 
-Idziemy na spacer Patryk? Muszę odreagować. Możemy wziąć Pogroma na uwiąż, pójdzie z nami, przynajmniej trochę go poznasz. -Pogrom to chyba nowy koń Patryka. Przynajmniej na to wygląda.
 
Zostawili mnie i poszli po ogierka. Była smutna, że  Julka tak się na mnie obraziła, ale zarazem zła, że mimo iż wie, że Patryk mi się podoba zaprosiła go na spacer. Ruszyłam do domu kopiąc kamień.
Nagle wleciał mi w zboże rosnące po mojej prawej stronie. Chciałam go wyciągnąć, a tymczasem złapałam klucz. Był stary, trochę zardzewiały. Zaczęłam go oglądać aż tu nagle ktoś napadł mnie od tył, wyrwał klucz i uciekł. Przestraszyłam się i pobiegłam do stajni. Chciałam powiedzieć o tym Julce, skoro ktoś mi go ukradł znaczy, że był wartościowy. Nie interesowało mnie to, że jesteśmy pokłócone. Musiałam jej o tym powiedzieć. Jednak zobaczyłam ją z Patrykiem... strasznie mnie to wkurzyło. Ona mnie 'zdradziła'.
 
                                                                            ***
 
Jak się podoba? Komentujcie, obserwujcie i czytajcie! Kolejna część już za tydzień. Czekajcie! ;)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Książki polecane przeze mnie

  Hej, bardzo przepraszam za tak długą nieobecność, wiem że często to powtarzam, ale mam okropnie mało wolnego  
czasu. Jednak od dziś postaram się w każdy weekend wstawić dwa posty. Jeden będzie rozdziałem opowiadania, a drugi zawsze będzie o czymś innym, np. Zrób to sam, lub posty tego typu jak ten.

A więc jak wskazuje tytuł, w dzisiejszym poście zaproponuję oraz polecę Wam kilka książek, które mnie bardzo zachwyciły i wciągnęły.



Pierwszą książką jest HEARTLAND

Tę książkę polecam najbardziej koniarzom. Opowiada ona o dziewczynie(Amy), która zmaga się z wieloma trudnościami życia codziennego, ale jest również 'zaklinaczką koni' . W miejscu zwanym Heartland leczy konie po różnych przejściach, ale również takie, które mają pewne nałogi. Oczywiście w każdej historii musi pojawić się 'czarny charakter'. Jest to jej znajoma ze szkoły, pradawny wróg Ashley. Ona również leczy konie, tylko na zupełnie innych zasadach. Amy wprowadza naturalne sposoby, olejki ziołowe itp., a Ashley próbuje wyleczyć konie krzycząc na nie.




Z tego co się orientuje książka ma aż 25 części. Każda trzyma w napięciu i bardzo wciąga. Przeczytajcie a sami się przekonacie ;)
Dowiedziałam się z niej też bardzo dużo o koniach. O naturalnych sposobach uspokajania, odprężania ich. Jak i również o tym jak sprawić by koń Ci zaufał.
 


Drugą książką jest CHLOE KING DZIEWIĘĆ ŻYĆ

Jest to książka młodzieżowa dla każdego. Mówi o dziewczynie, która normalnie żyje, chodzi na imprezy, spotyka się z przyjaciółmi (Amy i Paul) aż pewnego dnia spada z jakiejś wysokiej budowli i odziwo przeżywa ten upadek. Z dnia na dzień odkrywa coraz dziwniejsze 'umiejętności'. Zaczyna skakać po dachach i drzewach, ponieważ ....przeczytajcie a się dowiecie! :D Poznaje ona również dwóch chłopaków i każdy z nich kryje w sobie jakąś tajemnicę.
Książka ta ma zaledwie 3 części. Jest bardzo wciągająca i z każdą strona staje się ciekawsza. Trudno się od niej oderwać. Bardzo ją polecam.









Trzecia książką jest MŁODY JEŹDZIEC

Nie jest to książka tematyczna jak te opisane powyżej, lecz zawiera ona najważniejsze informacje o koniach i jeździe konnej. Polecam ją osobą, które rozpoczynają ten sport.





Jeszcze dziś zgodnie z obietnicą dodam opowiadanie. Czekajcie! ZAPRASZAM do czytania innych moich postów oraz obserwowania i komentowania!

niedziela, 22 marca 2015

Time passes

   Hej. Wieczorem zawsze lepiej mi się pisze i właśnie nasunął mi się pewien temat. Chodzi o CZAS. Bardzo potrzebny, jednak okropnie szybko przemijający czas. Ostatnio zauważyłam, że nawet w weekend nie mogę poczuć się rozluźniona, nie mam nigdy całkiem wolnego weekendu, albo choćby jednego dnia -soboty czy niedzieli. Nawet podczas robienia jakiegoś posiłku, np. naleśników nie mogę ich spokojnie robić, tylko równocześnie zmywam, przekładam ciasto i uczę się na jakiś przedmiot. Nie ma czasu, by każdą z tych rzeczy robić po kolej. Kiedy wracałam z zimowiska (w ostatni tydzień ferii) w sobotę, w niedziele nie miałam wolnego dnia tylko musiałam się uczyć wiersza na polski i rozpakować walizkę. Nie mam czasu na chwilę spokoju bez martwienia się, że nie zdążę zrobić tego czy tamtego. Czas mija za szybko! Właściwie po tym co pisze można też stwierdzić, że szkoła wymaga tyle, że nie ma czasu na spokój. Na dzień bez strachu że nie zdążę się nauczyć na jutrzejszy sprawdzian czy kartkówkę. Teraz robi się coraz cieplej, więc o wiele częściej i na dłużej wychodzę na dwór. Jednak i tak nie mogę korzystać ze słońca, bo muszę zaraz wracać do domu żeby robić pożyteczne rzeczy, takie jak nauka czy sprzątanie.  Niestety tak już jest. Pobudka, szkoła, dom, obiad, odrabianie lekcji, nauka i już się robi wieczór. A co z zainteresowaniami? Kiedy jest czas na zajęcia z tańca czy koszykówki? Czasu jest za mało, obowiązków za wiele.

Mam nadzieję, że post się spodobał. Zapraszam do obserwowania i komentowania! Do następnego.

Ps. Teraz coraz częściej będę wstawiała tego typu posty (nie same opowiadania i informacje o zwierzętach.)

piątek, 20 marca 2015

Spring ☼ ⚛❁❀❃✺

    Hej, już na początek szybkie pytanie: widzieliście zaćmienie słońca? Mi na szczęście się udało. Ale przejdźmy do rzeczy. Mamy już WIOSNĘ! Nareszcie! Bardzo lubię ciepłe dni.  Drzewa pięknieją, wypuszczając kolorowe kwiaty. Wszystko kwitnie i cudownie pachnie. Słońce przedziera się przez jeszcze chłodne dni i ogrzewa świat. Ptaki wracają z ciepłych krajów i od samego rana śpiewają. Młode kaczki pływają po stawie. Pogoda jest wspaniała! W końcu można wyjść na dwór i w ciepłych promieniach pojeździć na rowerze, czy rolkach. Nawet wstawanie o siódmej rano do szkoły nie jest takie straszne, kiedy na dworze świeci słońce.


Mam nadzieję, że post się podoba. Komentujcie i obserwujcie! Do następnego!  
 


sobota, 7 marca 2015

Opowiadanie!! Rozdział 13 :)

   Hej, bardzo mocno przepraszam za nieobecność, ale byłam na jednym wyjeździe, potem drugim i jakoś tak wyszło. Ale z prośbą jednej z czytelniczek dzisiejszy rozdział będzie długi, więc ZAPRASZAM DO CZYTANIA! :)


                                                                       ***

-Julka, przeczytaj to! Co ten facet od nas chce? Pan Zbyszek koniecznie musi nam opowiedzieć tą historię o nim. Masz, czytaj. -podałam przyjaciółce kartkę na której było napisane:


            Nawet jak będziecie wciąż mnie wymijać
       i zamykać przede mną drzwi, znajdę to czego szukam.
             Wtargnę do waszego domu i znajdę to!
               Wiedzcie, że nie dam wam spokoju 
              dopóki nie dostanę tego czego chcę. 
               I nie szukajcie pomocy  u Zbyszka,
              nigdy nie wiadomo komu można zaufać.


-Jejku! Może jednak nie pójdziemy do pana Zbyszka?  -spytała Julka po przeczytaniu listu.

-Faktycznie z nim też może być coś nie halo. Pamiętasz jak wyjechał z czymś, myślę, że wartościowym.  Przeczytałyśmy o tym w jego dzienniczku, wtedy jak weszłyśmy do jego domu.

-Nie wiem już nic nie wiem! Nikomu nie można ufać, z nikim szczerze rozmawiać.

-Ehh. Dopiero wróciłyśmy od koni, ale szczerze mówiąc nie chce być tu kiedy nie ma mamy, a do pana Zbyszka też nie pójdę. Wracamy do stajni? Ale nie na jazdę. Może polonżujemy 'nasze konie' ?

-Właściwie to dobry pomysł. Bo w sumie dzisiaj tylko jeździłyśmy. Będziesz uczyła sztuczek Bajkę ? Bo ja z Malagą spróbuję.

-Ja też spróbuję. Zjemy coś i pójdziemy okej?

-Okej.
  
                                                                         ***

Zjadłyśmy na szybko płatki i chleb z serem. Wzięłyśmy jabłka do koni i ponownie wyszłyśmy do stajni.

-O nie. -szepnęłam do Julki widząc z daleka Patryka.

-Co? -zdziwiła się

-Nie chce się z nim widzieć, bo nie zwraca na mnie uwagi. Wracajmy do domu. Już wolę być tam.

-Zwariowałaś? Chcesz wracać do tego grona ludzi, którym nie można ufać. Poza tym tu są konie. Tu jest lepiej.

-No dobra, ale robię to tylko dlatego, że chcę popracować z Bajką.

-Cześć!- krzyknął Patryk jak nas zauważył.

-Ja idę do Bajki -wtrąciłam szybko i pobiegłam do konia

-Co jej się stało?- spytał Patryk

-Nic, chciała już zobaczyć się z koniem

-Aha. Co tam?

-Dobrze, a u Ciebie?

-Też okej. Może pojedziemy w teren?

-Kiedy?

-Dzisiaj. Zaraz.

-Pójdę spytać Karolinę.

-Nie, my sami.

-Wiesz, nie mogę zostawić Karoliny, albo jedzie z nami, albo w ogóle nie jedziemy. Z resztą nie jadę, bo ustaliłyśmy z Julką, że będziemy uczyć koni sztuczek. - W głębi duszy chętnie bym z nim pojechała, ale nie zrobię tego Karolinie.- pomyślała Julka

-No dobra, to może innym razem?

-Chętnie. Idę po konia, do zobaczenia!

-Poczekaj. Weź tylko to, paapa -Patryk dał Julce do ręki jakiś liścik, kartkę.

Tymczasem ja wyczyściłam Bajkę i zapięłam jej lonże do kantara. Wzięłam ją na pole, obok ujeżdżalni i popędziłam do stępa. Po kilku minutach zaczęłam kłus, a później galop.
Pracowałam z nią dopiero godzinę, a ona zaczęła schylać głowę.

-Julka popatrz! Zaufała mi!

-Brawo! -stojąca kilka metrów dalej Julka nie radziła sobie tak dobrze. Malaga była uparta

-A tobie jak idzie? -mimo, że widziałam postanowiłam spytać.

-Średnio.

-Nie martw się, może Malaga potrzebuje więcej czasu.

-Też tak sądzę.

Wróciłam do mojego rumaka. Stanęłam do niego tyłem i czekałam. Po chwili poczułam ciepły oddech na ramionach. Odwróciłam się.

-Kochany konik! Wspaniale!- poklepałam Bajkę, złapałam ją krócej za lonże i ruszyłam w stronę stajni. -Na dziś wystarczy.

Podczas drogi koń, będący na wybiegu wystraszył się, tym samym płosząc Bajkę. Zaprowadziłam ją do boksu i uspokoiłam masażem T-touch. Kreśliłam małe kółka palcami. Zaczęłam od szyi, idąc w stronę uszu. Dzięki tej terapii koń rozluźnia się i uspokaja. Tak przeminęło następne pół godziny.


                                                                              ***

Po powrocie do domu postanowiłyśmy jednak iść do pana Zbyszka i wszystko wyjaśnić.

-Halo? Jest tam ktoś? -zapukałyśmy, lecz nikt nie otwierał, więc zaczęłyśmy wołać.

-Chyba go nie ma. Zawsze kiedy jest potrzebny znika.

Usłyszałyśmy trąbienie. Odwróciłyśmy się gwałtownie.

-O, mama przyjechała! -ucieszyłam się na jej widok. Chciałam powiedzieć jej o moich postępach z Bajką. Podbiegłyśmy do niej.

-Cześć, już po pracy?

-Tak. Co robiłyście?

Opowiedziałam jej o moich postępach z Bajką, o liście nic nie wspomniałam, ani ja, ani Julka.

-A co robiłyście pod drzwiami sąsiada?

-Nudziło nam się, chciałyśmy zapytać się co ciekawego jest w okolicy. -Julka wymyśliła coś na szybko.

-Aha, to teraz już mam dla was zajęcie. Chodźcie. Pomożecie mi z obiadem.

-No dobra. -musiałyśmy się zgodzić, przecież powiedziałyśmy, że nie mamy co robić.

Po zrobieniu i zjedzeniu obiadu chciałyśmy wyjść na dwór. Julka poszła do toalety, a ja zaczęłam już ubierać buty. Chciałam wyjąć sobie gumę z torby Julki, która stała przy drzwiach. Odpięłam zamek i zobaczyłam jakiś papierek. Rozłożyłam go i przeczytałam niedbale napisaną wiadomość. To było od Patryka. Zwinęłam papierek i odłożyłam go tak jak był do torby. Postanowiłam nic nie mówić Julce i zobaczyć co zrobi.

                                                                                  ***


Mam nadzieję, że Wam się podoba. Jeszcze raz przepraszam za tak długą przerwę. Zauważyłam, że ostatnio tak się wkręciłam w pisanie opowiadania, że nie dodaje nic innego, więc piszcie co chcecie zobaczyć na blogu. Może kolejne zrób to sam, albo Wszystko o koniach/psach, a może coś jeszcze innego? Piszcie w komentarzach :) Zapraszam też do obserwowania mojego bloga żeby być na bieżąco. Do następnego! ☺