Hej, bardzo mocno przepraszam za nieobecność, ale byłam na jednym wyjeździe, potem drugim i jakoś tak wyszło. Ale z prośbą jednej z czytelniczek dzisiejszy rozdział będzie długi, więc ZAPRASZAM DO CZYTANIA! :)
***
-Julka, przeczytaj to! Co ten facet od nas chce? Pan Zbyszek koniecznie musi nam opowiedzieć tą historię o nim. Masz, czytaj. -podałam przyjaciółce kartkę na której było napisane:
Nawet jak będziecie wciąż mnie wymijać
i zamykać przede mną drzwi, znajdę to czego szukam.
Wtargnę do waszego domu i znajdę to!
Wiedzcie, że nie dam wam spokoju
dopóki nie dostanę tego czego chcę.
I nie szukajcie pomocy u Zbyszka,
nigdy nie wiadomo komu można zaufać.
-Jejku! Może jednak nie pójdziemy do pana Zbyszka? -spytała Julka po przeczytaniu listu.
-Faktycznie z nim też może być coś nie halo. Pamiętasz jak wyjechał z czymś, myślę, że wartościowym. Przeczytałyśmy o tym w jego dzienniczku, wtedy jak weszłyśmy do jego domu.
-Nie wiem już nic nie wiem! Nikomu nie można ufać, z nikim szczerze rozmawiać.
-Ehh. Dopiero wróciłyśmy od koni, ale szczerze mówiąc nie chce być tu kiedy nie ma mamy, a do pana Zbyszka też nie pójdę. Wracamy do stajni? Ale nie na jazdę. Może polonżujemy 'nasze konie' ?
-Właściwie to dobry pomysł. Bo w sumie dzisiaj tylko jeździłyśmy. Będziesz uczyła sztuczek Bajkę ? Bo ja z Malagą spróbuję.
-Ja też spróbuję. Zjemy coś i pójdziemy okej?
-Okej.
***
Zjadłyśmy na szybko płatki i chleb z serem. Wzięłyśmy jabłka do koni i ponownie wyszłyśmy do stajni.
-O nie. -szepnęłam do Julki widząc z daleka Patryka.
-Co? -zdziwiła się
-Nie chce się z nim widzieć, bo nie zwraca na mnie uwagi. Wracajmy do domu. Już wolę być tam.
-Zwariowałaś? Chcesz wracać do tego grona ludzi, którym nie można ufać. Poza tym tu są konie. Tu jest lepiej.
-No dobra, ale robię to tylko dlatego, że chcę popracować z Bajką.
-Cześć!- krzyknął Patryk jak nas zauważył.
-Ja idę do Bajki -wtrąciłam szybko i pobiegłam do konia
-Co jej się stało?- spytał Patryk
-Nic, chciała już zobaczyć się z koniem
-Aha. Co tam?
-Dobrze, a u Ciebie?
-Też okej. Może pojedziemy w teren?
-Kiedy?
-Dzisiaj. Zaraz.
-Pójdę spytać Karolinę.
-Nie, my sami.
-Wiesz, nie mogę zostawić Karoliny, albo jedzie z nami, albo w ogóle nie jedziemy. Z resztą nie jadę, bo ustaliłyśmy z Julką, że będziemy uczyć koni sztuczek. - W głębi duszy chętnie bym z nim pojechała, ale nie zrobię tego Karolinie.- pomyślała Julka
-No dobra, to może innym razem?
-Chętnie. Idę po konia, do zobaczenia!
-Poczekaj. Weź tylko to, paapa -Patryk dał Julce do ręki jakiś liścik, kartkę.
Tymczasem ja wyczyściłam Bajkę i zapięłam jej lonże do kantara. Wzięłam ją na pole, obok ujeżdżalni i popędziłam do stępa. Po kilku minutach zaczęłam kłus, a później galop.
Pracowałam z nią dopiero godzinę, a ona zaczęła schylać głowę.
-Julka popatrz! Zaufała mi!
-Brawo! -stojąca kilka metrów dalej Julka nie radziła sobie tak dobrze. Malaga była uparta
-A tobie jak idzie? -mimo, że widziałam postanowiłam spytać.
-Średnio.
-Nie martw się, może Malaga potrzebuje więcej czasu.
-Też tak sądzę.
Wróciłam do mojego rumaka. Stanęłam do niego tyłem i czekałam. Po chwili poczułam ciepły oddech na ramionach. Odwróciłam się.
-Kochany konik! Wspaniale!- poklepałam Bajkę, złapałam ją krócej za lonże i ruszyłam w stronę stajni. -Na dziś wystarczy.
Podczas drogi koń, będący na wybiegu wystraszył się, tym samym płosząc Bajkę. Zaprowadziłam ją do boksu i uspokoiłam masażem T-touch. Kreśliłam małe kółka palcami. Zaczęłam od szyi, idąc w stronę uszu. Dzięki tej terapii koń rozluźnia się i uspokaja. Tak przeminęło następne pół godziny.
***
Po powrocie do domu postanowiłyśmy jednak iść do pana Zbyszka i wszystko wyjaśnić.
-Halo? Jest tam ktoś? -zapukałyśmy, lecz nikt nie otwierał, więc zaczęłyśmy wołać.
-Chyba go nie ma. Zawsze kiedy jest potrzebny znika.
Usłyszałyśmy trąbienie. Odwróciłyśmy się gwałtownie.
-O, mama przyjechała! -ucieszyłam się na jej widok. Chciałam powiedzieć jej o moich postępach z Bajką. Podbiegłyśmy do niej.
-Cześć, już po pracy?
-Tak. Co robiłyście?
Opowiedziałam jej o moich postępach z Bajką, o liście nic nie wspomniałam, ani ja, ani Julka.
-A co robiłyście pod drzwiami sąsiada?
-Nudziło nam się, chciałyśmy zapytać się co ciekawego jest w okolicy. -Julka wymyśliła coś na szybko.
-Aha, to teraz już mam dla was zajęcie. Chodźcie. Pomożecie mi z obiadem.
-No dobra. -musiałyśmy się zgodzić, przecież powiedziałyśmy, że nie mamy co robić.
Po zrobieniu i zjedzeniu obiadu chciałyśmy wyjść na dwór. Julka poszła do toalety, a ja zaczęłam już ubierać buty. Chciałam wyjąć sobie gumę z torby Julki, która stała przy drzwiach. Odpięłam zamek i zobaczyłam jakiś papierek. Rozłożyłam go i przeczytałam niedbale napisaną wiadomość. To było od Patryka. Zwinęłam papierek i odłożyłam go tak jak był do torby. Postanowiłam nic nie mówić Julce i zobaczyć co zrobi.
***
Mam nadzieję, że Wam się podoba. Jeszcze raz przepraszam za tak długą przerwę. Zauważyłam, że ostatnio tak się wkręciłam w pisanie opowiadania, że nie dodaje nic innego, więc piszcie co chcecie zobaczyć na blogu. Może kolejne zrób to sam, albo Wszystko o koniach/psach, a może coś jeszcze innego? Piszcie w komentarzach :) Zapraszam też do obserwowania mojego bloga żeby być na bieżąco. Do następnego! ☺
Dzięki za rozdzialik, długa trzynastka :)
OdpowiedzUsuńNapisz coś ze swojego życia tym razem
Proszę bardzo ;)
Usuńokej teraz będzie coś innego