sobota, 7 marca 2015

Opowiadanie!! Rozdział 13 :)

   Hej, bardzo mocno przepraszam za nieobecność, ale byłam na jednym wyjeździe, potem drugim i jakoś tak wyszło. Ale z prośbą jednej z czytelniczek dzisiejszy rozdział będzie długi, więc ZAPRASZAM DO CZYTANIA! :)


                                                                       ***

-Julka, przeczytaj to! Co ten facet od nas chce? Pan Zbyszek koniecznie musi nam opowiedzieć tą historię o nim. Masz, czytaj. -podałam przyjaciółce kartkę na której było napisane:


            Nawet jak będziecie wciąż mnie wymijać
       i zamykać przede mną drzwi, znajdę to czego szukam.
             Wtargnę do waszego domu i znajdę to!
               Wiedzcie, że nie dam wam spokoju 
              dopóki nie dostanę tego czego chcę. 
               I nie szukajcie pomocy  u Zbyszka,
              nigdy nie wiadomo komu można zaufać.


-Jejku! Może jednak nie pójdziemy do pana Zbyszka?  -spytała Julka po przeczytaniu listu.

-Faktycznie z nim też może być coś nie halo. Pamiętasz jak wyjechał z czymś, myślę, że wartościowym.  Przeczytałyśmy o tym w jego dzienniczku, wtedy jak weszłyśmy do jego domu.

-Nie wiem już nic nie wiem! Nikomu nie można ufać, z nikim szczerze rozmawiać.

-Ehh. Dopiero wróciłyśmy od koni, ale szczerze mówiąc nie chce być tu kiedy nie ma mamy, a do pana Zbyszka też nie pójdę. Wracamy do stajni? Ale nie na jazdę. Może polonżujemy 'nasze konie' ?

-Właściwie to dobry pomysł. Bo w sumie dzisiaj tylko jeździłyśmy. Będziesz uczyła sztuczek Bajkę ? Bo ja z Malagą spróbuję.

-Ja też spróbuję. Zjemy coś i pójdziemy okej?

-Okej.
  
                                                                         ***

Zjadłyśmy na szybko płatki i chleb z serem. Wzięłyśmy jabłka do koni i ponownie wyszłyśmy do stajni.

-O nie. -szepnęłam do Julki widząc z daleka Patryka.

-Co? -zdziwiła się

-Nie chce się z nim widzieć, bo nie zwraca na mnie uwagi. Wracajmy do domu. Już wolę być tam.

-Zwariowałaś? Chcesz wracać do tego grona ludzi, którym nie można ufać. Poza tym tu są konie. Tu jest lepiej.

-No dobra, ale robię to tylko dlatego, że chcę popracować z Bajką.

-Cześć!- krzyknął Patryk jak nas zauważył.

-Ja idę do Bajki -wtrąciłam szybko i pobiegłam do konia

-Co jej się stało?- spytał Patryk

-Nic, chciała już zobaczyć się z koniem

-Aha. Co tam?

-Dobrze, a u Ciebie?

-Też okej. Może pojedziemy w teren?

-Kiedy?

-Dzisiaj. Zaraz.

-Pójdę spytać Karolinę.

-Nie, my sami.

-Wiesz, nie mogę zostawić Karoliny, albo jedzie z nami, albo w ogóle nie jedziemy. Z resztą nie jadę, bo ustaliłyśmy z Julką, że będziemy uczyć koni sztuczek. - W głębi duszy chętnie bym z nim pojechała, ale nie zrobię tego Karolinie.- pomyślała Julka

-No dobra, to może innym razem?

-Chętnie. Idę po konia, do zobaczenia!

-Poczekaj. Weź tylko to, paapa -Patryk dał Julce do ręki jakiś liścik, kartkę.

Tymczasem ja wyczyściłam Bajkę i zapięłam jej lonże do kantara. Wzięłam ją na pole, obok ujeżdżalni i popędziłam do stępa. Po kilku minutach zaczęłam kłus, a później galop.
Pracowałam z nią dopiero godzinę, a ona zaczęła schylać głowę.

-Julka popatrz! Zaufała mi!

-Brawo! -stojąca kilka metrów dalej Julka nie radziła sobie tak dobrze. Malaga była uparta

-A tobie jak idzie? -mimo, że widziałam postanowiłam spytać.

-Średnio.

-Nie martw się, może Malaga potrzebuje więcej czasu.

-Też tak sądzę.

Wróciłam do mojego rumaka. Stanęłam do niego tyłem i czekałam. Po chwili poczułam ciepły oddech na ramionach. Odwróciłam się.

-Kochany konik! Wspaniale!- poklepałam Bajkę, złapałam ją krócej za lonże i ruszyłam w stronę stajni. -Na dziś wystarczy.

Podczas drogi koń, będący na wybiegu wystraszył się, tym samym płosząc Bajkę. Zaprowadziłam ją do boksu i uspokoiłam masażem T-touch. Kreśliłam małe kółka palcami. Zaczęłam od szyi, idąc w stronę uszu. Dzięki tej terapii koń rozluźnia się i uspokaja. Tak przeminęło następne pół godziny.


                                                                              ***

Po powrocie do domu postanowiłyśmy jednak iść do pana Zbyszka i wszystko wyjaśnić.

-Halo? Jest tam ktoś? -zapukałyśmy, lecz nikt nie otwierał, więc zaczęłyśmy wołać.

-Chyba go nie ma. Zawsze kiedy jest potrzebny znika.

Usłyszałyśmy trąbienie. Odwróciłyśmy się gwałtownie.

-O, mama przyjechała! -ucieszyłam się na jej widok. Chciałam powiedzieć jej o moich postępach z Bajką. Podbiegłyśmy do niej.

-Cześć, już po pracy?

-Tak. Co robiłyście?

Opowiedziałam jej o moich postępach z Bajką, o liście nic nie wspomniałam, ani ja, ani Julka.

-A co robiłyście pod drzwiami sąsiada?

-Nudziło nam się, chciałyśmy zapytać się co ciekawego jest w okolicy. -Julka wymyśliła coś na szybko.

-Aha, to teraz już mam dla was zajęcie. Chodźcie. Pomożecie mi z obiadem.

-No dobra. -musiałyśmy się zgodzić, przecież powiedziałyśmy, że nie mamy co robić.

Po zrobieniu i zjedzeniu obiadu chciałyśmy wyjść na dwór. Julka poszła do toalety, a ja zaczęłam już ubierać buty. Chciałam wyjąć sobie gumę z torby Julki, która stała przy drzwiach. Odpięłam zamek i zobaczyłam jakiś papierek. Rozłożyłam go i przeczytałam niedbale napisaną wiadomość. To było od Patryka. Zwinęłam papierek i odłożyłam go tak jak był do torby. Postanowiłam nic nie mówić Julce i zobaczyć co zrobi.

                                                                                  ***


Mam nadzieję, że Wam się podoba. Jeszcze raz przepraszam za tak długą przerwę. Zauważyłam, że ostatnio tak się wkręciłam w pisanie opowiadania, że nie dodaje nic innego, więc piszcie co chcecie zobaczyć na blogu. Może kolejne zrób to sam, albo Wszystko o koniach/psach, a może coś jeszcze innego? Piszcie w komentarzach :) Zapraszam też do obserwowania mojego bloga żeby być na bieżąco. Do następnego! ☺

2 komentarze:

  1. Dzięki za rozdzialik, długa trzynastka :)
    Napisz coś ze swojego życia tym razem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo ;)
      okej teraz będzie coś innego

      Usuń