Hej, pora na kolejny rozdział! Zapraszam do czytania!
***
Julka,
przepraszam, że cię śledziłam,ale za nim wyszłyśmy z domu przeczytałam list od Patryka, który miałaś w torebce. Było mi przykro, że nic nie mówiłaś i dlatego śledziłam cię, by zobaczyć co zrobisz. Zrozum mnie. Mam nadzieję, że to koniec naszej sprzeczki, bo mamy ważną rzecz do rozwiązania prawda? Nie ma sensu się kłócić.
-Co jest? -spytał ciekawy Patryk, kiedy Julka nie odzywała się przez dłuższą chwilę.
-Zaraz wracam. Przeczytaj to. -Julka podała liścik Patrykowi i poszła w stronę boksu Bajki. Weszła do środka i mocno przytuliła Karolinę. -Przepraszam. Nie wiem jak mogłam się tak zachować. Nie chcę się więcej z tobą kłócić!
-Okej. Wybaczam. -Na chwilę nastała krępująca cisza. -Będziesz teraz jeździć? -Zapytałam nagle.
-Tak. Pojedziemy w teren?
-Chętnie. Ale bez Patryka.
-Jasne! -Julka uśmiechnęła się i poszła po Malagę, a ja w tym czasie zapytałam się instruktorki czy możemy jechać.
-Same nie za bardzo. Pojadę z wami.
-Dobrze, byłoby super!
-A nie. Przepraszam teraz nie mogę. Niech jedzie z wami Patryk, albo Sandra.
-No nie! Na pewno pani nie da rady?
-Niestety nie. Poproście, którąś z tych osób, żeby z wami pojechali, dobrze?
-No dobrze.
***
-Julka! Nie jedziemy.
-Czemu? -Julka tak się zmartwiła, że zaprzestała czyścić konia.
-Bo nie możemy same, pani nie ma czasu, mamy jechać z Patrykiem, albo Sandrą.
-Kto to Sandra?
-Właśnie nie wiem. Dlatego nie jedziemy.
-A Patry...
-Nie! Z nim nie!
-No dobra. To zostańmy, pojeździmy na okólniku. Ja na oklep, a ty?
-Ja też.
***
Po jeździe, rozsiodłałyśmy konie i zlałyśmy im nogi zimną wodą. Julka pożegnała się z Patrykiem i wróciłyśmy do domu. Byłyśmy padnięte. Zjadłyśmy i położyłyśmy się na godzinkę. Gdy wstałyśmy wyszłyśmy na świeże powietrze. Wzięłam jabłko i poszłyśmy na spacer po okolicy.
-Jak byłaś w stajni poszłam... -przypomniało mi się, że miałam nic nie mówić o mojej rozmowie z panem Zbyszkiem.
-Gdzie poszłaś?
-Do tamtego lasku -wskazałam palcem na mały las parę metrów od nas. Znowu skłamałam.
-Aha, i co tam było?
-Nic. Właściwie nie wiem czemu o tym wspomniałam, bo nic niezwykłego się nie wydarzyło.
-Aaa! -Julka potknęła się o cos i przewróciła.
-Nic ci nie jest?!
-Kostka mnie trochę boli, ale co to było?
Wyjęłam z ziemi maleńkie pudełeczko.
-Patrz.
-Otwórz, co jest w środku?
-Nie da się. Weźmy to do domu.
***
Zapraszam do komentowania i obserwowania!! Do następnego ☺
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz