Hej, już rozdział 17. Tak szybko minęło te 16 rozdziałów... Zapraszam do czytania!
***
Wzięłyśmy do domu pudełeczko i próbowałyśmy je otworzyć. Jednak było ono bardzo stare i poklejone. Dziurka na klucz była mała. Klucza nie miałyśmy.
-Co robimy?
-Nie wiem. Może potem się tym zajmiemy, a teraz pójdziemy zrobić podwieczorek? Wiesz co mi się marzy? Koktajl! -powiedziałam, ale potem sama zamierzałam pójść do pana Zbyszka.
-Okej. Też chętnie się napiję.
-A może zapytamy się mamy czy mogłybyśmy razem z nią pojechać do galerii? Dawno nie byłam w mieście.
-Tak! Pojedźmy!
-To chodź szybko.
***
Mama zgodziła się i godzinę później byłyśmy w galerii. Ona od razu poszła do spa, więc miałyśmy trochę czasu na zakupy do stu złotych każda.
-Patrz jaka wspaniała bluzka! Jak myślisz, kupić ją? -Julka zawsze miała dylematy co do ciuchów.
-Może najpierw ją przymierz?
-No tak. A ty coś przymierzasz?
-Nie wiem. Rozejrzę się trochę po tym sklepie i zobaczę czy coś mi się spodoba.
-Okej to ja przymierzę tą bluzkę. O! I jeszcze to wezmę! I te spodnie! -Julka zdecydowanie bardziej cieszyła się z zakupów. Ona zawsze była modna i kupowała wiele rzeczy. Ja cały czas myślałam o pudełeczku.
-Idź to wszystko przymierzyć, a ja poszukam czegoś dla siebie.
-Chodź ze mną, musisz mi doradzić.
Po zakupach poszłyśmy do KFC i zjadłyśmy po tortilli. Potem kupiłyśmy sobie koktajle, na które miałyśmy wcześniej ochotę.
***
Po powrocie do domu przeanalizowałyśmy nasze ciuchowe zakupy. Julka miała dwie bluzki na krótki rękaw i modne spodnie z wysokim stanem. Ja kupiłam tylko jedną bluzkę również z krótkim rękawem. Ja na moje zakupy wydałam zaledwie niecałe 50 złotych, dlatego druga połowę pożyczyłam Julce. Zanim się ogarnęłyśmy było ciemno, więc umyłyśmy się i zasnęłyśmy.
***
Następnego dnia z rana Julka poszła do stajni. Kombinowałam tak żeby poszła sama. Ja w tym czasie wyszłam do pana Zbyszka.
-Dzień dobry!
-Witam. Wiesz coś więcej?
-Tak. Znaczy nie. Ale mam coś więcej.
-Co?!
-To. - podałam pudełko.
-Ojej. Wcześniej tego nie widziałem. Hmm, zostawisz to u mnie? Przyjdź po południu może odkryję co to jest.
-Okej do widzenia!
Szybko poszło. Więc zaraz poszłam do stajni. Jednak trochę mnie dziwił fakt, że pan Zbyszek nic o tym nie wiedział. Może udawał?
W stajni po wyczyszczeniu koni udało nam się pojechać w teren na godzinkę. Jednak pani miała dla mnie przykrą wiadomość.
***
No to kolejny rozdział za nami! Do następnego! ☺
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz