sobota, 14 stycznia 2017

GRZEJĄCE GADŻETY

Hej. Tak jak obiecałam, dziś wstawiam dwa posty, są one o podobnej tematyce, jednak postanowiłam je podzielić. W tym poście opiszę Wam trzy grzejące gadżety. Być może posiadacie któreś z nich?


Pierwszym gadżetem są ogrzewacze do rąk. Jeśli często marzną Wam ręce, to polecam ten przedmiot. Wystarczy przełamać delikatnie blaszkę wewnątrz ogrzewacza i płyn staje się twardy oraz grzeje. Akurat ten, który posiadam działa godzinę, a po tym czasie jest już zimny. Żeby móc ponownie użyć ogrzewacza, wystarczy włożyć go na parę sekund/ minut do gotującej się wody. Ten, który posiadam można użyć 100 razy.










Drugim gadżetem jest grzejący but. Tym razem do marznących stóp. Ten, który posiadam ma sześć stopni ciepła, do wyboru, zależy jak bardzo chcemy się ogrzać.






















Trzecim i ostatnim przedmiotem jest grzejąca poduszka/ bańka (?). Szczerze to nie wiem jak się to fachowo nazywa. Po prostu do środka wlewamy gorącą/ wrzącą wodę i zakręcamy korek. Wtedy przedmiot nagrzewa się (jest nawet na niego ubranko, bo czasem jest za gorący) i możemy ogrzać na nim ręce, stopy, cokolwiek. Więc jeśli jesteście zmarzluchami to polecam!




Mam nadzieję, że gadżety, które opisałam przypadły Wam do gustu i pomogą przetrwać mróz. Może macie jeszcze jakieś inne grzejące gadżety?









ZIMOWY NIEZBĘDNIK

Witajcie! Dziś przychodzę do Was z zimowym niezbędnikiem, czyli rzeczami, które się bardzo przydają zimą, gdyż przede wszystkim grzeją.
Dziś na blogu pojawi się również post o grzejących gadżetach. Zapraszam!



Na mojej liście oczywiście pojawiają się szaliki. Nie tylko świetnie wyglądają, ale też grzeją. Najbardziej polecam duże szaliki, którymi można się zawinąć w chłodne dni.





Następne są swetry. Te zakładane przez głowę jak i te rozpinane.
(PS. wyjątkowo nie miałam możliwości wykonania zdjęcia aparatem oraz fotografa ;) )































Kolejne na mojej liście są termosy. Rożne. Większe, mniejsze, srebrne czy kolorowe. Bardzo fajną opcją jest zrobienie herbaty przed wyjściem do termosa. Jej ciepło długo się utrzymuje, więc zawsze możemy się rozgrzać, nawet poza domem.
Ostatnią rzeczą na mojej liście są kapcie. Ciepłe oraz ładne, idealnie nadają się na zimę!
 
 
To wszystkie rzeczy, które chciałam Wam przedstawić w dzisiejszym niezbędniku. Co dodalibyście do mojej listy? Piszcie w komentarzach! :)

niedziela, 8 stycznia 2017

NOWA TEMATYKA POSTÓW, zmiany, 2k17, Haul zakupowy

Hej. Witajcie po bardzo długiej przerwie. Bloga założyłam na początku 2015 roku. Miałam wtedy 14 lat, rocznikowo 15. Chciałam pisać o czymś zupełnie innym niż w chwili obecnej. Głównie opisywałam zwierzęta, pisałam opowiadania, recenzowałam słodycze itp. Wraz z nowym rokiem postanowiłam wrócić do blogowania, lecz będzie miało to inną postać. Nie będzie postów z opisem danego zwierzaka, nie zacznę też pisać opowiadania (możliwe, że dokończę tylko to, które w połowie przerwałam w 2015 roku, choć nie sądzę, że ktokolwiek zna, czy pamięta tematykę). Raczej zajmę się modą, produktami do pielęgnacji, kosmetykami. Czasem wrzucę recenzję jakiejś książki lub właśnie słodyczy zagranicznych. Posty będą pojawiały się regularnie co weekend. Może z czasem podejmę się nowych wyzwań, przyjdą nowe pomysły i zmieni się parę rzeczy.
Tymczasem zapraszam na pierwszy, noworoczny post, a mianowicie mały haul zakupowy, mam nadzieję, że moje kreacje Wam się spodobają. A już za tydzień czekajcie na kolejny, bardziej tematyczny, zimowy post. Zapraszam!







BLUZKA SINSAY
SPODNIE SINSAY






MARYNARKA SINSAY
SWETER H&M
BLUZKA H&M












niedziela, 25 września 2016

Szweckie słodycze i przekąski

Hej! Wiem, że bardzo dawno nic nie dodawałam, ale nie miałam czasu i pomysłu na posty, a nie chciałam pisać nic na siłę. Po tej przerwie mam mnóstwo pomysłów na wpisy, więc postaram się być regularna w ich dodawaniu.
Tymczasem zapraszam na post w którym testuję słodycze ze Szwecji :)


Jako pierwsze opiszę te kulki. Pakuje się je do papierowej torby , na wagę. Jest ich wiele rodzajów. Według mnie wyglądają trochę jak kolorowe kamienie.


Każdy cukierek miał inny smak, białe miały owoc w środku, chyba śliwkę, pomarańczowe były czekoladowe z orzechem, takie też były brązowe,  szare były wypełnione owocem oraz czekoladą, a beżowe były cynamonowe z owocem. Wszystkie był naprawdę dobre i zaskakiwały smakami.




HARIBO o smaku lukrecji? Stanowcze nie. Szwedzi jędzą bardzo dużo różnych przekąsek o tym smaku, ale mi osobiście lukrecjowe żelki nie smakują.  
 
 Tak jak wspomniałam, lukrecja góruje. Jednak cukierki Dumle są naprawdę dobre. Może dlatego, że mają dodatek czekolady, a nie są całe lukrecjowe.
 
 


 














Żelki na wagę. Bardzo fajna opcja. Jak widać na zdjęciu w sklepach w Szwecji są całe rzędy żelków, cukierków, czy czekoladek na wagę.




Smaki słodyczy jakie zakupiliśmy był zaskakujące. Żaby, (które są widoczne na fotografii) miały smak miętowy. Natomiast te biało-czerwone truskawkowy z kawałkami mięty. Znalazły się również smaki ostre czy kwaśnie. Jednak wszystkie były dobre.


 
Zapraszam do obserwowania. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące wyjazdu do Szwecji piszcie w komentarzach!

niedziela, 24 stycznia 2016

Przygotowanie do BOJ, długa nieobecność, propozycje na posty!

Hej! Na początku bardzo Was przepraszam za okropnie długą nieobecność, wiem , że od razu nie zaczniecie czytać postów, nie będzie komentarzy  i wyświetleń, ale będę do tego dążyć. Przez ten czas, kiedy mnie nie było, nie miałam chęci i pomysłów na pisanie. Musiałam od tego odpocząć i wracam z mnóstwem pomysłów na posty i nową motywacją do pisania.
W czasie mojej nieobecności, nie działo się nic szczególnego. Kilka zawodów konnych, rajdy 2- dniowe i nie tylko (oczywiście konne) ,nowy rok szkolny, święta . Norma.

Główna tematyka dzisiejszego postu to BOJ- Brązowa Odznaka Jeździecka, czyli temat bardziej dla koniarzy (następny post będzie dla wszystkich) .

Po co zdawać BOJ?

BOJ daje poczucie, że osiągnęliśmy już coś w naszej pasji, w jeździectwie, jest to nasze kolejne osiągnięcie, oprócz tego BOJ przydaję się jak chcemy brać udział w zawodach wyższej klasy.

Jakie są wymagania, by zdawać BOJ?

Aby zdawać BOJ należy:
*mieć ukończone 8 lat
*umieć jeździć stępem, kłusem, galopem i skakać (do 70 cm)
*umieć przygotować konia do jazdy (siodłanie, czyszczenie, prowadzenie w ręku)
*nauczyć się 345 pytań
*nie wolno używać ostróg
*należy mieć schludny strój (nie koniecznie konkursowy)

Koszt BOJ zazwyczaj wynosi ok. 100 zł

Co się robi na zdawaniu BOJ?

1. Pierwszą rzeczą jest przygotowanie konia. Należy odpowiednio go wyczyścić, osiodłać i prowadzić w ręku.

2. Próba ujeżdżeniowa. Drugim punktem jest próba ujeżdżeniowa,  należy przejechać z ustalonym tempem i programem.

3.Próba skokowa . Trzecią rzeczą jest próba skokowa 

(Dzieci na kucach 60 cm, żółta kropka to jeździec na koniu)
Przeszkodę nr. 1 jedziemy z kłusa, następnie skręcamy w prawo i jedziemy na 2, po tej przeszkodzie jedziemy w lewo na kolejną stacjonatę, następnie w prawo na okser. Po ostatniej przeszkodzie robimy koło w półsiadzie i zatrzymujemy konia na linii zatrzymania.

4. Ostatnim punktem zdawania BOJ jest odpowiedzenia na kilka pytań zadanych przez komisję. Pytania-> http://klubjezdzieckihumorek.pl/2014/01/09/pytania-egzaminacyjne-na-brazowa-odznake-jezdziecka/


Mam nadzieję, że uda Wam się zdać BOJ i skorzystacie z moich pomocy! W razie pytań piszcie. Oprócz tego jeśli chcecie jakiś post związany (lub nie związany) z jeździectwem piszcie propozycje w komentarzach! Pamiętajcie, komentarze motywują! Do następnego :)


środa, 22 lipca 2015

Jak dbam o moje włosy?

Hej! Dziś kolejny post! Wiele osób mówi mi, że mam ładne włosy, pytając jak o nie dbam? Uważam że nie są one jakieś inne, wspaniałe, ale mogę powiedzieć Wam co z nimi robię.



1. Włosy myję szamponem Timotei. Za każdym razem kupuję inny , żeby zobaczyć, który będzie najlepszy. Aktualnie używam szamponu 2 in1 z dodatkiem kokosa 'Intensywna Pielęgnacja'. Każdy z tych szamponów ma inne zastosowanie (np. 'Wymarzona Objętość' ; 'Wyrazisty kolor' itp.)


2.Po umyciu włosów używam Odżywki firmy Schwarzkopf  GLISS KUR HAIR REPAIR. Nakłada się ją na mokre włosy. Trzeba chwilę odczekać i dokładnie spłukać. Dzięki niej włosy są łatwe do rozczesania i mają intensywny połysk. Zauważyłam też, że po nałożeniu jej moje włosy są gładsze. Można stosować ja regularnie przy każdym myciu włosów.

3.Kiedy nie myję włosów mogę używać odżywki w sprayu tej samej firmy. Można jej stosować do suchych jak i mokrych włosów. Ułatwia rozczesywanie i również nadaje połysk oraz odżywia włosy.


4.Czasem używam odżywki z jedwabiu z małej buteleczki firmy BIOSILK  silk therapy. Używa się tego w małych ilościach. Na palce należy wziąć kropelkę i wetrzeć we włosy. To również odbudowuje, odżywia, tylko z lepszym efektem, jak na taka małą ilość.

5.Włosy rozczesuję szczotką TANGLE TEEZER . Ma ona krótkie 'ząbki'. Nie ciągnie włosów i nie elektryzuje ich. Ja ją bardzo lubię.



To by było na tyle. Każdą z tych rzeczy da się kupić w ROSSMANIE. Zapraszam do komentowania i obserwowania. Do następnego!  
 
 
 

Kontynuować to?

    Hej, długi czas nie było mnie tu i nie dodawałam opowiadania, nie wiem czy chcecie abym je kontynuowała? Chciałabym to robić, ponieważ lubię je pisać, bardzo 'wkręciłam się' w historię którą opisuję i mam wiele pomysłów na jej kontynuację. Jednak jeśli nie będzie ono czytane nie wiem czy jest sens pisania. Pewnie wszyscy zapomnieli na czym się skończyło i musieliby wracać do poprzednich rozdziałów. Nie jest to wielki kłopot, ale nie wiem jak Wy to odczuwacie. Napiszcie mi w komentarzu czy chcecie bym dalej pisała to opowiadanie. Bardzo zależy mi na Waszej opinii na ten temat. Pomóżcie zdecydować! :) Do następnego!

Owocowo- jogurtowy deser

Hej! Dzisiaj przynoszę Wam przepis na pyszny, zdrowy deser :)


Składniki:
-jogurt naturalny
-owoce (wg. uznania, np. banany, brzoskwinie, borówki, nektaryny, maliny, truskawki)
-dodatki: gorzka czekolada

Wykonanie:
1. Owoce umyć i pokroić w kostkę (te które trzeba)
2. Włożyć część do szklanki/ miski.
3. Zalać jogurtem naturalnym do połowy naczynia.
4. Włożyć resztę owoców i zalać jogurtem do pełna.
5. Rozpuścić czekoladę i polać po wierzchu deseru lub zetrzeć ją i posypać wiórkami.


                                                                   SMACZNEGO!





Mam nadzieję, że skorzystacie z mojej propozycji zdrowego deseru, do następnego! Piszcie mi pytania w komentarzach, a następny w następnym poście na wszystkie odpowiem :)

wtorek, 7 lipca 2015

Wakacje! ♥

Hej, ogromnie przepraszam za tak okropnie długą nieobecność, ale miałam masę różnych zajęć do robienia, ale w końcu znalazłam moment, aby przysiąść do komputera i napisać nowy, wakacyjny post.


W końcu mamy wakacje! Wolne od szkoły na całe dwa miesiące!  Jak spędzacie ten czas? Oto co ja robię w wolne dni:









1.Spotykam się z przyjaciółmi

Z racji tego, że w tegoroczne wakacje nigdzie nie wyjeżdżam mam bardzo dużo wolnego czasu. Nie lubię marnować go na leniuchowanie, dlatego staram się zorganizować sobie jak najwięcej wyjść i spotkań. Umawiam się z przyjaciółmi, czy to u mnie, czy w kinie/ parku i spędzamy wspólnie całe dnie.


2. Jadę na konie.

Jak wiecie jazda konna to moja wieloletnia pasja. Podczas wakacji mam mnóstwo czasu na przesiadywanie w stajni. Czasami jestem tam od rana do wieczora. Jeżdżę, a potem pomagam w różnych pracach przy koniach, albo początkującym uczniom w siodłaniu/czyszczeniu rumaków. W upalne dni pławimy konie w stawie, który mamy koło stajni. Bardzo lubię spędzać wakacje w ten sposób.


















3.Kąpie się w basenie.

Na moim ogrodzie stoi basen, w gorące dni, aż prosi się, by się w nim ochłodzić. Czasami potrafię nie wychodzić z niego przez parę godzin. Podczas upałów ta forma ochłody jest super!



4.Jeżdżę na rowerze.


We wakacje nie proszę rodziców, by mnie gdzieś podwozili, wszędzie gdzie chcę dojechać jadę na rowerze. Wolę tą formę transportu. Nie dość, że aktywnie spędzam czas, to jeszcze nie fatyguje rodziców.






5.Jeżdżę do schroniska.

Myślę, że wiecie iż jestem wolontariuszką w schronisku. Jeżdżę tam, by wyprowadzać psiaki, kąpać je, ochładzać w baseniku, bawić się z kotkami. Czuję się szczęśliwa, gdy pomagam bezdomnym zwierzakom, które większą część swojego życia spędzają za kratkami, niczym w więzieniu. Nie które nie mają już nadziei, leżą w kącie kojca i nawet nie spojrzą się, gdy ktoś koło nich stanie, nie podejdą do miski ze świeżo nasypaną karmą. Takich zwierząt jest mi najbardziej żal. To smutne jak ludzie potrafią zachować się wobec często bezbronnego zwierzęcia. Zachęcam Was do pomagania takim zwierzakom. Jak zwykle się rozpisałam.













Myślę, że to tyle, oczywiście robię jeszcze wiele innych rzeczy takich jak rysowanie, czytanie książek, wyprowadzanie na spacer mojego psiaka, pisanie postów ;) itp. ale zdecydowałam się opisać dokładnie tylko te kilka rzeczy. Do następnego! Życzę wszystkim udanych, słonecznych wakacji! :)

niedziela, 3 maja 2015

Sweet time

Hej, co tam u Was? Ja od pierwszego do drugiego maja byłam na rajdzie konnym. Było genialnie! Spałyśmy w stajni, jeździłyśmy quadem, biegałyśmy po snopkach siana do 24 i jeździłyśmy konno. Jeśli chcecie żebym w kolejnym poście opisała szczegółowo te dni piszcie w kom. A teraz zapraszam do czytania postu.


Bardzo lubię spędzać czas w kuchni, a szczególnie kocham robić słodkie wypieki. Dziś poznacie przepis na moje ulubione muffinki.


Przepis jest bardzo prosty i szybki, dlatego babeczki robię bardzo często. Są one puszyste, miękkie, delikatne i przepyszne. Oto przepis:


Składniki:

*50g margaryny (kasia/ murzynek itp.)
*25dag mąki
*18dag cukru
*2 łyżeczki proszku do pieczenia
*1 cukier wanilinowy
*3 jajka
*125g jogurtu naturalnego


Przygotowanie:

Rozpuścić margarynę w małym garnuszku. Następnie zmiksować jajka i jogurt naturalny. Potem dodać wszystkie pozostałe składniki i miksować do całkowitego wymieszania.
Piec ustawić na 180 stopni. Formę na babeczki posmarować margaryną lub wyłożyć papilotkami. Każdą dziurę wylać 1/3 ciasta. Później nałożyć nadzienie (ja daję banana z pokruszoną czekoladą/ jagody/ budyń itp.) Następnie zalać papilotki do końca ciastem i włożyć do piekarnika na 20 minut.
RADA: Jak ciasto wyleje Ci się na formę, wytrzyj je, bo zacznie się palić w piecu!

Po wyjęciu babeczek z pieca możecie je przyozdobić. Życzę SMACZNEGO! :)

 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 17 :)

Hej, już rozdział 17. Tak szybko minęło te 16 rozdziałów... Zapraszam do czytania!


                  
                                                                       ***

Wzięłyśmy do domu pudełeczko i próbowałyśmy je otworzyć. Jednak było ono bardzo stare i poklejone. Dziurka na klucz była mała. Klucza nie miałyśmy.

-Co robimy?

-Nie wiem. Może potem się tym zajmiemy, a teraz pójdziemy zrobić podwieczorek? Wiesz co mi się marzy? Koktajl! -powiedziałam, ale potem sama zamierzałam pójść do pana Zbyszka.

-Okej. Też chętnie się napiję.

-A może zapytamy się mamy czy mogłybyśmy razem z nią pojechać do galerii? Dawno nie byłam w mieście.

-Tak! Pojedźmy!

-To chodź szybko.


                                                                        ***

Mama zgodziła się i godzinę później byłyśmy w galerii. Ona od razu poszła do spa, więc miałyśmy trochę czasu na zakupy do stu złotych każda.

-Patrz jaka wspaniała bluzka! Jak myślisz, kupić ją? -Julka zawsze miała dylematy co do ciuchów.

-Może najpierw ją przymierz?

-No tak. A ty coś przymierzasz?
-Nie wiem. Rozejrzę się trochę po tym sklepie i zobaczę czy coś mi się spodoba.

-Okej to ja przymierzę tą bluzkę. O! I jeszcze to wezmę! I te spodnie! -Julka zdecydowanie bardziej cieszyła się z zakupów. Ona zawsze była modna i kupowała wiele rzeczy. Ja cały czas myślałam o pudełeczku.

-Idź to wszystko przymierzyć, a ja poszukam czegoś dla siebie.

-Chodź ze mną, musisz mi doradzić.


 Po zakupach poszłyśmy do KFC i zjadłyśmy po tortilli. Potem kupiłyśmy sobie koktajle, na które miałyśmy wcześniej ochotę.


                                                                       ***

Po powrocie do domu przeanalizowałyśmy nasze ciuchowe zakupy. Julka miała dwie bluzki na krótki rękaw i modne spodnie z wysokim stanem. Ja kupiłam tylko jedną bluzkę  również z krótkim rękawem. Ja na moje zakupy wydałam zaledwie niecałe 50 złotych, dlatego druga połowę pożyczyłam Julce. Zanim się ogarnęłyśmy było ciemno, więc umyłyśmy się i zasnęłyśmy.


                                                                        ***
Następnego dnia z rana Julka poszła do stajni. Kombinowałam tak żeby poszła sama. Ja w tym czasie wyszłam do pana Zbyszka.

-Dzień dobry!

-Witam. Wiesz coś więcej?
-Tak. Znaczy nie. Ale mam coś więcej.

-Co?!

-To. - podałam pudełko.

-Ojej. Wcześniej tego nie widziałem. Hmm, zostawisz to u mnie? Przyjdź po południu może odkryję co to jest.

-Okej do widzenia!

Szybko poszło. Więc zaraz poszłam do stajni. Jednak trochę mnie dziwił fakt, że pan Zbyszek nic o tym nie wiedział. Może udawał?

W stajni po wyczyszczeniu koni udało nam się pojechać w teren na godzinkę. Jednak pani miała dla mnie przykrą wiadomość.


                                                                   ***
No to kolejny rozdział za nami! Do następnego! ☺



Wszystko o koniach #3 Jak dobrze skakać?

Hej. Tydzień temu odnowiłam Zrób to sam, a dziś będzie Wszystko o koniach. Dawno nie dodawałam takiego postu, więc nadszedł czas aby odświeżyć tę serię.

Postanowiłam zrobić post o skokach. Wiadomo, że takie rzeczy na pewno da się znaleźć w internecie, ale uważam, że każdy ma inny pogląd na ten temat i moje rady mogą się przydać szczególnie początkującym skoczkom.


Kilka porad. Co należy, a czego nie należy robić podczas skoku? :
*patrz przed siebie podczas skoku, nie na nogi konia, czy przeszkodę
*wodze trzymaj napięte
*przytrzymaj łydki do konia
*najeżdżaj na środek przeszkody
*trzymaj piętę w dół i łydki na swoim miejscu
*zrób porządny półsiad
*przed skokiem dołóż łydkę
*dostosuj się do rytmu konia (nie rób półsiadu za wcześnie)
*nie bój się, koń wyczuje Twój strach
*nie spinaj się
*nie skręcaj od razu po skoku, pojedź kawałek do przodu
*nie wiś na szyi konia
*zacznij skoki  od niskich przeszkód
*za dobrze wykonany skok nagradzaj konia


Myślę, że to na tyle, co tu więcej dodać? W razie problemów piszcie w komentarzach. Chętnie pomogę :) Do następnego!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 16 :)

Hej, pora na kolejny rozdział! Zapraszam do czytania!




                                                                          ***


                           Julka,
     przepraszam, że cię śledziłam,ale za nim wyszłyśmy z domu przeczytałam list  od Patryka,  który miałaś w torebce. Było mi przykro, że nic nie mówiłaś i dlatego śledziłam cię, by zobaczyć co zrobisz. Zrozum mnie. Mam nadzieję, że to koniec naszej sprzeczki, bo mamy ważną rzecz do rozwiązania prawda? Nie ma sensu się kłócić.


-Co jest? -spytał ciekawy Patryk, kiedy Julka nie odzywała się przez dłuższą chwilę.

-Zaraz wracam. Przeczytaj to. -Julka podała liścik Patrykowi i poszła w stronę boksu Bajki. Weszła do środka i mocno przytuliła Karolinę.  -Przepraszam. Nie wiem jak mogłam się tak zachować. Nie chcę się więcej z tobą kłócić!

-Okej. Wybaczam. -Na chwilę nastała krępująca cisza. -Będziesz teraz jeździć? -Zapytałam nagle.

-Tak. Pojedziemy w teren?

-Chętnie. Ale bez Patryka.

-Jasne! -Julka uśmiechnęła się i poszła po Malagę, a ja w tym czasie zapytałam się instruktorki czy możemy jechać.

-Same nie za bardzo. Pojadę z wami.

-Dobrze, byłoby super!

-A nie. Przepraszam teraz nie mogę. Niech jedzie z wami Patryk, albo Sandra.

-No nie! Na pewno pani nie da rady?

-Niestety nie. Poproście, którąś z tych osób, żeby z wami pojechali, dobrze?

-No dobrze.

    
                                                                             ***

-Julka! Nie jedziemy.

-Czemu? -Julka tak się zmartwiła, że zaprzestała czyścić konia.

-Bo nie możemy same, pani nie ma czasu, mamy jechać z Patrykiem, albo Sandrą.

-Kto to Sandra?

-Właśnie nie wiem. Dlatego nie jedziemy.

-A Patry...

-Nie! Z nim nie!

-No dobra. To zostańmy, pojeździmy na okólniku. Ja na oklep, a ty?
-Ja też.


                                                                             ***

Po jeździe, rozsiodłałyśmy konie i zlałyśmy im nogi zimną wodą. Julka pożegnała się z Patrykiem i wróciłyśmy do domu. Byłyśmy padnięte. Zjadłyśmy i położyłyśmy się na godzinkę. Gdy wstałyśmy wyszłyśmy na świeże powietrze. Wzięłam jabłko i poszłyśmy na spacer po okolicy.

-Jak byłaś w stajni poszłam... -przypomniało mi się, że miałam nic nie mówić o mojej rozmowie z panem Zbyszkiem.

-Gdzie poszłaś?

-Do tamtego lasku -wskazałam palcem na mały las parę metrów od nas. Znowu skłamałam.

-Aha, i co tam było?

-Nic. Właściwie nie wiem czemu o tym wspomniałam, bo nic niezwykłego się nie wydarzyło.

-Aaa! -Julka potknęła się o cos i przewróciła.

-Nic ci nie jest?!

-Kostka mnie trochę boli, ale co to było?

Wyjęłam z ziemi maleńkie pudełeczko.

-Patrz.

-Otwórz, co jest w środku?

-Nie da się. Weźmy to do domu.


                                                                            ***

Zapraszam do komentowania i obserwowania!! Do następnego ☺

piątek, 17 kwietnia 2015

Zrób to sam #7 Uwiąz do konia

Hej, dawno nie było Zrób to sam, a więc dzisiaj napiszę jak zrobić uwiąż do koni, to będzie jeden z weekendowych postów, a jutro albo w niedzielę dodam opowiadanie.


Do zrobienia uwiązu potrzeba:
*2m liny (grubość ok. 15 mm)
*taśmę izolacyjną
*karabińczyk
Przygotowanie:
1.Przekładamy końcówkę liny przez karabińczyk, zostawiamy trochę zapasu.
2.Krótki kawałek liny przyłóż do długiego i powoli nałóż pasy taśmy.
3.Po dwóch warstwach taśmy utnij ją.
4.Drugą końcówkę podgrzej płomieniem, by się nie pruła.


                                                                      
                                                         UWIĄZ GOTOWA! :):):)

Zaletą robienia samemu uwiązu jest to, że:
-wyjdzie taniej

-uwiąz będzie jedyny w swoim rodzaju
-masz każdy kolor do wyboru
-nie musisz czekać za przesyłką (jeśli zamawiasz przez internet)


 Zapraszam na kolejne posty! Obserwujcie i komentujcie!  Jeśli macie jakieś zamówienia na Zrób to sam lub posty pisać!! Do następnego!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 15 :)

  Hej :) dzisiaj kolejny rozdział i tak jak mówiłam w każdy weekend będą dwa posty więc spodziewajcie się czegoś jeszcze, a tymczasem zapraszam do czytania!


                                                                         ***

Julka całowała się z Patrykiem! Nie mogłam w to uwierzyć. Teraz to ja powinnam się na nią obrazić.Weszłam do stajni.  Byłam tak wkurzona, że zupełnie zapomniałam o kluczu. Wzięłam Bajkę i poszłam ją polonżować. Znowu. Ale co innego mogłam robić? Spędzanie czasu z koniem odcina
mnie od problemów. Lonżowałam ją, a ona znowu zwiesiła głowę, tym razem po 20 minutach.

-Kochana -powiedziałam i podeszłam do klaczy. Odpięłam karabińczyk lonży od kantara i zaczęłam chodzić wokół wybiegu, na którym ją lonżowałam. Biegała za mną i nie spuszczała ze mnie wzroku nawet na chwilę. Czułam się cudownie. -Kochany konik -zatrzymałam się by ją pogłaskać. Z kieszeni kurtki wyciągnęłam cukier w kostkach i podałam jej. Następne pół godziny poświęciłam na 'uciekanie' i pierwsze sztuczki. Zaczęłam ją uczyć podawania nogi. Oczywiście nie wychodziło jej od razu, ale przy takich rzeczach potrzeba pracy.


                                                                          ***

Około 18:30 wróciłam do domu. Julki jeszcze nie było.

-Pewnie jest z Patrykiem. -pomyślałam i postanowiłam pójść do pana Zbyszka.

-Dobry wieczór. -sąsiad był już w domu i zaprosił mnie do środka.

-Dobry. Czemu nie ma z tobą Julki? I co cię tu sprowadza?

-Nie ma jej po prostu, a przyszłam bo mam ważną wiadomość.

-Co się stało?

-Chodzi o klucz.

-Klucz?! Jaki klucz?! Pokazuj! -pan Zbyszek był wyraźnie zaciekawiony.

-Właśnie w tym rzecz, że go nie mam. Ktoś mi go ukradł!

- Co?! Jak mogłaś do tego dopuścić? Widziałaś kto to był?

-Niestety nie.

-No i co teraz? Korzystając z okazji coś ci opowiem, ale nie mów tego Julce jasne?

-Tak, nie mam zamiaru z nią rozmawiać.

-Coś się stało?

-Nie ważne. Co mi pan powie?

                                                                        ***

Po dziewiętnastej wróciłam  do domu, wciąż myślałam o tym co powiedział pan Zbyszek. Julka siedziała u nas w pokoju i nic nie robiła. Pewnie rozmyślała o Patryku.

-Hej, wiesz przepraszam, że się obraziłam i byłam nie miła i.. coś się stało? -kiedy weszłam do pokoju Julka wstała i zaczęła mnie przepraszać. Nie odzywałam się do niej tylko wzięłam z szafki biurka kartkę i ołówek i zaczęłam coś bazgrać. Nie mam talentu do rysowania.

-Karolina?! Przepraszam no. Źle się zachowałam, ale ty nie lepiej. -uwierz mi lepiej -pomyślałam, nie odrywając oczu od kartki.

-No błagam! Odezwij się! Karolina! O co ci chodzi?!-stwierdziłam, że powiem jej o co mi chodzi, bo milczenie nic nie da. Przynajmniej będzie wiedziała jaką jest przyjaciółką.

-O co mi chodzi?! Jesteś najgorsza! Widziałam cię z Patrykiem! Całowaliście się! I ty mi mówisz, że ja też nie lepiej się zachowałam? Tak jasne!

-Ja nie wiedziałam, że tam byłaś...

-No i co z tego! Jak mnie nie ma to sobie zarywasz do chłopaka, który mi się podoba? Super przyjaciółka!

-Dziewczynki coś się stało? -mama usłyszała naszą kłótnię

-Nie, bawimy się w...  w kłótnie?

-Ahaa -mama nie kryła zdziwienia -bawwwcie się daleeej -powiedział nie pewnie i wróciła do swojej pracy.

-Karolina przepraszam! Chodzimy ze sobą. I mówię ci to od razu, nie chce żebyśmy się kłóciły, ale tak wyszło!

Nic nie odpowiedziałam i już do końca dnia nie rozmawiałyśmy.

                                                                           ***

Następnego dnia obudziłam się o 10:00. Julki już nie było. Ochłonęłam trochę po wczorajszej kłótni.
Zeszłam na śniadanie z myślą że będzie tam Julka, ale znalazłam tylko chleb z sałatą, szynką i majonezem i leżącą obok kartkę, na której było napisane:

                             Poszłam do stajni

Zjadłam chleb przygotowany przez Julkę. Nie chciałam żeby się zmarnował. Po jedzeniu poszłam się ubierać, chciałam pójść potem do Bajki. -Trudno najwyżej spotkam Julkę. -pomyślałam i wyszłam z domu.


                                                                            ***

-Patryk! Musimy pogadać! -Julka poszła do stajni w tym właśnie celu. Chciała zobaczyć się z Patrykiem.

-Hej! -Patryk przytulił mocno Julkę, nie wiedząc, że zaraz czeka go kazanie.

-Patryk! Musimy pogadać! Poważnie!

-Co się stało?

-Karolina nas wczoraj widziała. Straszliwie się na mnie obraziła. Jak wychodziłam jeszcze spała. I już wie, że jesteśmy razem. To ją jeszcze bardziej wkurzyło.

-Co? Już wie? Szybka jesteś. -Patryk nie za bardzo się tym przejął

-Powiem ci to w tajemnicy, nikomu nie mów i w żadnym wypadku nie śmiej się  Karoliny jasne?

-No okej. -Patryk nareszcie spoważniał.

-Podobasz się jej, a ja o tym wiedziałam  i mimo to zgodziłam się z tobą chodzić. Dlatego jest taka zła na mnie.

-Ooo. Nie wiedziałem. Ale powiedzmy sobie szczerze. Co możemy zrobić? Tak naprawdę to nic. Nie
zmuszę jej żeby się we mnie nie bujała, a z tobą nie zerwę.

-Możecie się zaprzyjaźnić. Może wtedy nie będzie taka zła.

-Okej. Zobaczę co da się zrobić.

-Dziękuje -Julka pocałowała Patryka w policzek z wdzięczności i poszła przygotować Malagę do jazdy.

                                                                           ***

Przyszłam do stajni i od razu powędrowałam po szczotki do czyszczenia, a zaraz potem do Bajki.
Niestety Patryk mnie zauważył. Nawet nie wiedziałam, że będzie  w stajni, ale mogłam się tego spodziewać.

-Cześć! -krzyknął z daleka, a kiedy był bliżej przytulił mnie na powitanie -że niby teraz taki przyjaciel- pomyślałam

-Odwal się

-Ej, co się dzieje?

-Nie mamy o czym rozmawiać idź sobie. Jestem zajęta.

-Pomóc ci?

-Idź sobie okej?!

-Dobra, dobra.

                                                                         ***

-Próbowałem z nią gadać, ale była strasznie zła i nie miła. -Patryk rozmawiał właśnie z Julką

-No i co ja teraz zrobię?! Jak mam ją odzyskać? -załamana Julka usiadła pod boksem Malagi.

-Spokojnie, jakoś się to ułoży. I ten... po drodze do boksu Bajki znalazłem to -podał Julce kartkę. -To chyba Karoliny.

Julka odczytała kartkę i uśmiechnęła się do siebie. Położyła głowę na ramieniu siedzącego obok Patryka i uśmiechała się szeroko nic nie mówiąc.

                                                                         ***

Mam nadzieję, że się podoba, następną część znowu zaczniemy liścikiem ;) Komentujcie, obserwujcie i czytajcie ! ↨☺  

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Opowiadanie!! Rozdział 14 :)

  Hej, no to dalszy ciąg opowiadania. Teraz rozdziały i posty będą regularnie co weekend, więc obserwujcie blog! Zapraszam do czytania!


                                                                        ***
 
-Julka! Idziesz? - byłam trochę zła, więc pośpieszyłam Julkę
 
-Zaraz przyjdę! -odpowiedziała
 
Wyszłyśmy na dwór i mimo, że bardzo próbowałam udawać, że wszystko jest dobrze, Julka zauważyła, że coś jest nie halo.
 
-Coś się stało- spytała
 
-Nic się nie stało! Po prostu boli mnie głowa! -wybuchłam, mimo iż nie powinnam być nie miła. Przecież Julka nic złego nie zrobiła. A na dodatek skłamałam.
 
-Aha. Może zjesz tabletkę, albo się położysz?
 
-No to pójdę się położyć. A ty co będziesz robić?
-Pospaceruje sobie trochę, a potem do ciebie przyjdę.
 
-Okej. - odpowiedziałam, ale i tak wiedziałam gdzie pójdzie. Postanowiłam ją śledzić. -To idę, do zobaczenia. -poszłam do łazienki na górze, bo stamtąd widać stajnie, a w tamte rejony prawdopodobnie pójdzie Julka.
 
Obserwowałam ją i tak jak myślałam poszła do stajni. Kiedy zniknęła mi z oczu wyszłam z domu  i podążyłam w jej stronę. A poszła tam, bo na liście od Patryka było napisane:
 
 
                                                               Julka,
                proszę przyjdź do stajni po południu ok. 17,
                         chcę z tobą porozmawiać.
                       Przyjdź sama. Bez Karoliny.
                                             
                                              Patryk
 
Właśnie dlatego byłam taka zła. Patryk zaprosił Julkę! A ona nic mi nie powiedziała!
Weszłam cicho do stajni, ale Bajka zarżała na mój widok.
 
-Ciii..-szepnęłam do niej i pokręciłam się trochę po stajni w poszukiwaniu Julki.
 
Znalazłam ją przy boksie jakiegoś konia. To był jakiś nowy rumak. Wcześniej go tu nie widziałam. Stała i rozmawiała z Patrykiem. Niestety nie słyszałam co mówią.
 
Postanowiłam wrócić do domu. Kiedy wychodziłam ze stajni potknęłam się i wywaliłam. Strasznie  bolało mnie kolano i oczywiście dźwięk rozniósł się po stajni i po chwili Patryk i Julka stali obok mnie. Wstałam z ziemi i patrząc na rozgniewaną minę Julki zaczęłam się usprawiedliwiać.
 
-Przestała mnie boleć głowa, poszłam cię szukać i ....
 
-Nie tłumacz się nawet! Śledziłaś mnie, prawda? Przyznaj się. -Julka była okropnie zła, nie chciałam jej już okłamywać. To przecież moja przyjaciółka.
 
-Tak, to prawda, ale to dlatego, że...
 
-Idziemy na spacer Patryk? Muszę odreagować. Możemy wziąć Pogroma na uwiąż, pójdzie z nami, przynajmniej trochę go poznasz. -Pogrom to chyba nowy koń Patryka. Przynajmniej na to wygląda.
 
Zostawili mnie i poszli po ogierka. Była smutna, że  Julka tak się na mnie obraziła, ale zarazem zła, że mimo iż wie, że Patryk mi się podoba zaprosiła go na spacer. Ruszyłam do domu kopiąc kamień.
Nagle wleciał mi w zboże rosnące po mojej prawej stronie. Chciałam go wyciągnąć, a tymczasem złapałam klucz. Był stary, trochę zardzewiały. Zaczęłam go oglądać aż tu nagle ktoś napadł mnie od tył, wyrwał klucz i uciekł. Przestraszyłam się i pobiegłam do stajni. Chciałam powiedzieć o tym Julce, skoro ktoś mi go ukradł znaczy, że był wartościowy. Nie interesowało mnie to, że jesteśmy pokłócone. Musiałam jej o tym powiedzieć. Jednak zobaczyłam ją z Patrykiem... strasznie mnie to wkurzyło. Ona mnie 'zdradziła'.
 
                                                                            ***
 
Jak się podoba? Komentujcie, obserwujcie i czytajcie! Kolejna część już za tydzień. Czekajcie! ;)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Książki polecane przeze mnie

  Hej, bardzo przepraszam za tak długą nieobecność, wiem że często to powtarzam, ale mam okropnie mało wolnego  
czasu. Jednak od dziś postaram się w każdy weekend wstawić dwa posty. Jeden będzie rozdziałem opowiadania, a drugi zawsze będzie o czymś innym, np. Zrób to sam, lub posty tego typu jak ten.

A więc jak wskazuje tytuł, w dzisiejszym poście zaproponuję oraz polecę Wam kilka książek, które mnie bardzo zachwyciły i wciągnęły.



Pierwszą książką jest HEARTLAND

Tę książkę polecam najbardziej koniarzom. Opowiada ona o dziewczynie(Amy), która zmaga się z wieloma trudnościami życia codziennego, ale jest również 'zaklinaczką koni' . W miejscu zwanym Heartland leczy konie po różnych przejściach, ale również takie, które mają pewne nałogi. Oczywiście w każdej historii musi pojawić się 'czarny charakter'. Jest to jej znajoma ze szkoły, pradawny wróg Ashley. Ona również leczy konie, tylko na zupełnie innych zasadach. Amy wprowadza naturalne sposoby, olejki ziołowe itp., a Ashley próbuje wyleczyć konie krzycząc na nie.




Z tego co się orientuje książka ma aż 25 części. Każda trzyma w napięciu i bardzo wciąga. Przeczytajcie a sami się przekonacie ;)
Dowiedziałam się z niej też bardzo dużo o koniach. O naturalnych sposobach uspokajania, odprężania ich. Jak i również o tym jak sprawić by koń Ci zaufał.
 


Drugą książką jest CHLOE KING DZIEWIĘĆ ŻYĆ

Jest to książka młodzieżowa dla każdego. Mówi o dziewczynie, która normalnie żyje, chodzi na imprezy, spotyka się z przyjaciółmi (Amy i Paul) aż pewnego dnia spada z jakiejś wysokiej budowli i odziwo przeżywa ten upadek. Z dnia na dzień odkrywa coraz dziwniejsze 'umiejętności'. Zaczyna skakać po dachach i drzewach, ponieważ ....przeczytajcie a się dowiecie! :D Poznaje ona również dwóch chłopaków i każdy z nich kryje w sobie jakąś tajemnicę.
Książka ta ma zaledwie 3 części. Jest bardzo wciągająca i z każdą strona staje się ciekawsza. Trudno się od niej oderwać. Bardzo ją polecam.









Trzecia książką jest MŁODY JEŹDZIEC

Nie jest to książka tematyczna jak te opisane powyżej, lecz zawiera ona najważniejsze informacje o koniach i jeździe konnej. Polecam ją osobą, które rozpoczynają ten sport.





Jeszcze dziś zgodnie z obietnicą dodam opowiadanie. Czekajcie! ZAPRASZAM do czytania innych moich postów oraz obserwowania i komentowania!