sobota, 21 lutego 2015

Opowiadanie!! Rozdział 12 :)

Hej. Bardzo przepraszam, że dawno nic nie dodawałam, ale byłam na wyjeździe. Jednak dzisiaj Wam to wynagrodzę, długim opowiadaniem.



                                                                       ***

-Julka! Choć tu! Spójrz! To nie jest mama!

-No nie! Co ten facet znowu tu robi?

-Nie wiem, ale już się go boje! Nie otwierajmy mu. Udawajmy, że nas nie ma.

Przy drzwiach rozległo się pukanie.

-Otwierać!

-Julka boje się go! Musimy jakoś zawołać pana Zbyszka. Może poświecimy mu latarką w okno/ Z mojego pokoju widać jego kuchnie.

-Okej, choć szybko!

Świeciłyśmy latarką, jednak nikt się nie zjawił. Bałyśmy się, że pan Władysław wtargnie jakoś do domu.

-Cicho, chyba poszedł- szepnęłam do Julki.

-Dobra to idziemy do pana Zbyszka? Pamiętasz, że miał nam opowiedzieć jakąś historię związaną z tym kolesiem.

-No właśnie! Idziemy!

Wyszłyśmy cicho i szybko przebiegłyśmy przez ciemny ogród, by dostać się do sąsiada. Jednak kiedy zapukałyśmy okazało się, że nie ma go w domu.

-No nie! Chciałam się u niego ukryć, bo mam obawy, że pan Władysław jest w pobliżu. -powiedział Julka.

-Ja też. Więc pędem do domu.

Biegłyśmy ile sił w nogach, ale zatrzymałyśmy się koło szopy, bo usłyszałyśmy, że ktoś tam jest.

-Idziemy do domu, czy patrzymy kto tam szpera?

-Zobaczmy.

Zerknęłyśmy przez lekko otwarte drzwi i ku naszemu zdziwieniu zobaczyłyśmy pana Zbyszka.

-Co pan tu robi? -powiedziałam wpadając do szopy, tym samym przestraszając sąsiada.

-Nie straszcie mnie tak więcej!

-Przepraszamy, ale czego pan tu szuka? Przed chwilą do naszych drzwi pukał pan Władysław.

-Oh, on ciągle się tu kręci. Jutro wszystko wam opowiem, dobrze? Co  tu robiłem i o co chodzi Władysławowi.

-Nie może pan teraz?
-Nie. Muszę wracać do domu. I wy też powinnyście.

-No dobrze. Do widzenia.

                                                                                ***

Poszłyśmy do domu, usiadłyśmy na kanapie w salonie i zaczęłyśmy rozmyślać nad wszystkim co się właśnie stało.

-To było mega dziwne. -wywnioskowała Julka

-Noo... spodziewałam się tego dziwaka w szopie, a nie pana Zbyszka. Co on tam robił? Chyba jemu też nie można zaufać.

-Też tak sądzę. Musimy się pilnować z tym co mu mówimy. Teraz on też jest podejrzany. Zresztą zobaczymy jutro co ma nam do powiedzenia.

-No. Ale mamy jeszcze jeden problem. Co z mamą? Nie ma jej kolejny dzień.

-Wróci na pewno. Opowiemy jej o wszystkim?

-Lepiej nie. Będzie zła, że byłyśmy u koni i że się włóczymy po ciemno na zewnątrz.

Nastała cisza. Każda z nas rozmyślała o wszystkim co się tu dzieje. Jednak z rozmyślań obudził nas dzwonek do drzwi.

-Znowu ktoś przyszedł. Mam nadzieję, że to nie pan Władysław.

Znowu zajrzałam najpierw przez okno i zobaczyłam mamę! Na reszcie! Pobiegłam otworzyć jej drzwi.

-Mamo! Gdzie ty byłaś?!

-Przepraszam, zostałam trochę dłużej u mojej przyjaciółki, ale nie miałam jak was o tym powiadomić. -byłam szczęśliwa z przyjazdu mamy, a zarazem na nią wściekła. -Poradziłyście sobie jakoś?
-Tak. Idziemy już spać. Dobranoc.- powiedziałam i poszłyśmy na górę.

                                                                                 ***

Następnego dnia z samego rana chodziłyśmy za mamą i namawiałyśmy ją by pozwoliła nam iść na konie.

-Mamo, powinnaś nam wynagrodzić twoją długą nieobecność.

-Masz racje, już zgoda, idźcie na konie.

-Dziękujemy! -krzyknęłyśmy równo i poszłyśmy się przygotować.

Na koniach było wspaniale! Nie spotkałyśmy Patryka, więc nie popsuł mi humoru udawając, że mnie nie ma. Mama była w pracy. Gdy otworzyłyśmy drzwi zobaczyłyśmy na wycieraczce w środku kartkę. Podniosłyśmy ją i bardzo przestraszyłyśmy tego co było na niej napisane.

                                                                                ***

Jak Wam się podoba? Zapraszam do obserwowania i komentowania!☺

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział czekam na kolejny :)
    Zapraszam do siebie!
    julie-juliees.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny rozdział już wkrótce :)
      Z chęcią zajrzę na bloga

      Usuń
  2. Już 12, szybko to leci. Najgorsze jest to, że znowu zżera mnie ciekawość!
    Zaraz będzie rozdział 13, moja ulubiona liczba :) tym razem prosze, rozpisz się bardzo

    koniopatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń