Hej. Bardzo przepraszam, że dawno nic nie dodawałam, ale byłam na wyjeździe. Jednak dzisiaj Wam to wynagrodzę, długim opowiadaniem.
***
-Julka! Choć tu! Spójrz! To nie jest mama!
-No nie! Co ten facet znowu tu robi?
-Nie wiem, ale już się go boje! Nie otwierajmy mu. Udawajmy, że nas nie ma.
Przy drzwiach rozległo się pukanie.
-Otwierać!
-Julka boje się go! Musimy jakoś zawołać pana Zbyszka. Może poświecimy mu latarką w okno/ Z mojego pokoju widać jego kuchnie.
-Okej, choć szybko!
Świeciłyśmy latarką, jednak nikt się nie zjawił. Bałyśmy się, że pan Władysław wtargnie jakoś do domu.
-Cicho, chyba poszedł- szepnęłam do Julki.
-Dobra to idziemy do pana Zbyszka? Pamiętasz, że miał nam opowiedzieć jakąś historię związaną z tym kolesiem.
-No właśnie! Idziemy!
Wyszłyśmy cicho i szybko przebiegłyśmy przez ciemny ogród, by dostać się do sąsiada. Jednak kiedy zapukałyśmy okazało się, że nie ma go w domu.
-No nie! Chciałam się u niego ukryć, bo mam obawy, że pan Władysław jest w pobliżu. -powiedział Julka.
-Ja też. Więc pędem do domu.
Biegłyśmy ile sił w nogach, ale zatrzymałyśmy się koło szopy, bo usłyszałyśmy, że ktoś tam jest.
-Idziemy do domu, czy patrzymy kto tam szpera?
-Zobaczmy.
Zerknęłyśmy przez lekko otwarte drzwi i ku naszemu zdziwieniu zobaczyłyśmy pana Zbyszka.
-Co pan tu robi? -powiedziałam wpadając do szopy, tym samym przestraszając sąsiada.
-Nie straszcie mnie tak więcej!
-Przepraszamy, ale czego pan tu szuka? Przed chwilą do naszych drzwi pukał pan Władysław.
-Oh, on ciągle się tu kręci. Jutro wszystko wam opowiem, dobrze? Co tu robiłem i o co chodzi Władysławowi.
-Nie może pan teraz?
-Nie. Muszę wracać do domu. I wy też powinnyście.
-No dobrze. Do widzenia.
***
Poszłyśmy do domu, usiadłyśmy na kanapie w salonie i zaczęłyśmy rozmyślać nad wszystkim co się właśnie stało.
-To było mega dziwne. -wywnioskowała Julka
-Noo... spodziewałam się tego dziwaka w szopie, a nie pana Zbyszka. Co on tam robił? Chyba jemu też nie można zaufać.
-Też tak sądzę. Musimy się pilnować z tym co mu mówimy. Teraz on też jest podejrzany. Zresztą zobaczymy jutro co ma nam do powiedzenia.
-No. Ale mamy jeszcze jeden problem. Co z mamą? Nie ma jej kolejny dzień.
-Wróci na pewno. Opowiemy jej o wszystkim?
-Lepiej nie. Będzie zła, że byłyśmy u koni i że się włóczymy po ciemno na zewnątrz.
Nastała cisza. Każda z nas rozmyślała o wszystkim co się tu dzieje. Jednak z rozmyślań obudził nas dzwonek do drzwi.
-Znowu ktoś przyszedł. Mam nadzieję, że to nie pan Władysław.
Znowu zajrzałam najpierw przez okno i zobaczyłam mamę! Na reszcie! Pobiegłam otworzyć jej drzwi.
-Mamo! Gdzie ty byłaś?!
-Przepraszam, zostałam trochę dłużej u mojej przyjaciółki, ale nie miałam jak was o tym powiadomić. -byłam szczęśliwa z przyjazdu mamy, a zarazem na nią wściekła. -Poradziłyście sobie jakoś?
-Tak. Idziemy już spać. Dobranoc.- powiedziałam i poszłyśmy na górę.
***
Następnego dnia z samego rana chodziłyśmy za mamą i namawiałyśmy ją by pozwoliła nam iść na konie.
-Mamo, powinnaś nam wynagrodzić twoją długą nieobecność.
-Masz racje, już zgoda, idźcie na konie.
-Dziękujemy! -krzyknęłyśmy równo i poszłyśmy się przygotować.
Na koniach było wspaniale! Nie spotkałyśmy Patryka, więc nie popsuł mi humoru udawając, że mnie nie ma. Mama była w pracy. Gdy otworzyłyśmy drzwi zobaczyłyśmy na wycieraczce w środku kartkę. Podniosłyśmy ją i bardzo przestraszyłyśmy tego co było na niej napisane.
***
Jak Wam się podoba? Zapraszam do obserwowania i komentowania!☺
Świetny rozdział czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie!
julie-juliees.blogspot.com
Kolejny rozdział już wkrótce :)
UsuńZ chęcią zajrzę na bloga
Już 12, szybko to leci. Najgorsze jest to, że znowu zżera mnie ciekawość!
OdpowiedzUsuńZaraz będzie rozdział 13, moja ulubiona liczba :) tym razem prosze, rozpisz się bardzo
koniopatka.blogspot.com
W takim razie postaram się rozpisać :)
Usuń