Hej :) dzisiaj kolejny rozdział i tak jak mówiłam w każdy weekend będą dwa posty więc spodziewajcie się czegoś jeszcze, a tymczasem zapraszam do czytania!
***
Julka całowała się z Patrykiem! Nie mogłam w to uwierzyć. Teraz to ja powinnam się na nią obrazić.Weszłam do stajni. Byłam tak wkurzona, że zupełnie zapomniałam o kluczu. Wzięłam Bajkę i poszłam ją polonżować. Znowu. Ale co innego mogłam robić? Spędzanie czasu z koniem odcina
mnie od problemów. Lonżowałam ją, a ona znowu zwiesiła głowę, tym razem po 20 minutach.
-Kochana -powiedziałam i podeszłam do klaczy. Odpięłam karabińczyk lonży od kantara i zaczęłam chodzić wokół wybiegu, na którym ją lonżowałam. Biegała za mną i nie spuszczała ze mnie wzroku nawet na chwilę. Czułam się cudownie. -Kochany konik -zatrzymałam się by ją pogłaskać. Z kieszeni kurtki wyciągnęłam cukier w kostkach i podałam jej. Następne pół godziny poświęciłam na 'uciekanie' i pierwsze sztuczki. Zaczęłam ją uczyć podawania nogi. Oczywiście nie wychodziło jej od razu, ale przy takich rzeczach potrzeba pracy.
***
Około 18:30 wróciłam do domu. Julki jeszcze nie było.
-Pewnie jest z Patrykiem. -pomyślałam i postanowiłam pójść do pana Zbyszka.
-Dobry wieczór. -sąsiad był już w domu i zaprosił mnie do środka.
-Dobry. Czemu nie ma z tobą Julki? I co cię tu sprowadza?
-Nie ma jej po prostu, a przyszłam bo mam ważną wiadomość.
-Co się stało?
-Chodzi o klucz.
-Klucz?! Jaki klucz?! Pokazuj! -pan Zbyszek był wyraźnie zaciekawiony.
-Właśnie w tym rzecz, że go nie mam. Ktoś mi go ukradł!
- Co?! Jak mogłaś do tego dopuścić? Widziałaś kto to był?
-Niestety nie.
-No i co teraz? Korzystając z okazji coś ci opowiem, ale nie mów tego Julce jasne?
-Tak, nie mam zamiaru z nią rozmawiać.
-Coś się stało?
-Nie ważne. Co mi pan powie?
***
Po dziewiętnastej wróciłam do domu, wciąż myślałam o tym co powiedział pan Zbyszek. Julka siedziała u nas w pokoju i nic nie robiła. Pewnie rozmyślała o Patryku.
-Hej, wiesz przepraszam, że się obraziłam i byłam nie miła i.. coś się stało? -kiedy weszłam do pokoju Julka wstała i zaczęła mnie przepraszać. Nie odzywałam się do niej tylko wzięłam z szafki biurka kartkę i ołówek i zaczęłam coś bazgrać. Nie mam talentu do rysowania.
-Karolina?! Przepraszam no. Źle się zachowałam, ale ty nie lepiej. -uwierz mi lepiej -pomyślałam, nie odrywając oczu od kartki.
-No błagam! Odezwij się! Karolina! O co ci chodzi?!-stwierdziłam, że powiem jej o co mi chodzi, bo milczenie nic nie da. Przynajmniej będzie wiedziała jaką jest przyjaciółką.
-O co mi chodzi?! Jesteś najgorsza! Widziałam cię z Patrykiem! Całowaliście się! I ty mi mówisz, że ja też nie lepiej się zachowałam? Tak jasne!
-Ja nie wiedziałam, że tam byłaś...
-No i co z tego! Jak mnie nie ma to sobie zarywasz do chłopaka, który mi się podoba? Super przyjaciółka!
-Dziewczynki coś się stało? -mama usłyszała naszą kłótnię
-Nie, bawimy się w... w kłótnie?
-Ahaa -mama nie kryła zdziwienia -bawwwcie się daleeej -powiedział nie pewnie i wróciła do swojej pracy.
-Karolina przepraszam! Chodzimy ze sobą. I mówię ci to od razu, nie chce żebyśmy się kłóciły, ale tak wyszło!
Nic nie odpowiedziałam i już do końca dnia nie rozmawiałyśmy.
***
Następnego dnia obudziłam się o 10:00. Julki już nie było. Ochłonęłam trochę po wczorajszej kłótni.
Zeszłam na śniadanie z myślą że będzie tam Julka, ale znalazłam tylko chleb z sałatą, szynką i majonezem i leżącą obok kartkę, na której było napisane:
Poszłam do stajni
Zjadłam chleb przygotowany przez Julkę. Nie chciałam żeby się zmarnował. Po jedzeniu poszłam się ubierać, chciałam pójść potem do Bajki. -Trudno najwyżej spotkam Julkę. -pomyślałam i wyszłam z domu.
***
-Patryk! Musimy pogadać! -Julka poszła do stajni w tym właśnie celu. Chciała zobaczyć się z Patrykiem.
-Hej! -Patryk przytulił mocno Julkę, nie wiedząc, że zaraz czeka go kazanie.
-Patryk! Musimy pogadać! Poważnie!
-Co się stało?
-Karolina nas wczoraj widziała. Straszliwie się na mnie obraziła. Jak wychodziłam jeszcze spała. I już wie, że jesteśmy razem. To ją jeszcze bardziej wkurzyło.
-Co? Już wie? Szybka jesteś. -Patryk nie za bardzo się tym przejął
-Powiem ci to w tajemnicy, nikomu nie mów i w żadnym wypadku nie śmiej się Karoliny jasne?
-No okej. -Patryk nareszcie spoważniał.
-Podobasz się jej, a ja o tym wiedziałam i mimo to zgodziłam się z tobą chodzić. Dlatego jest taka zła na mnie.
-Ooo. Nie wiedziałem. Ale powiedzmy sobie szczerze. Co możemy zrobić? Tak naprawdę to nic. Nie
zmuszę jej żeby się we mnie nie bujała, a z tobą nie zerwę.
-Możecie się zaprzyjaźnić. Może wtedy nie będzie taka zła.
-Okej. Zobaczę co da się zrobić.
-Dziękuje -Julka pocałowała Patryka w policzek z wdzięczności i poszła przygotować Malagę do jazdy.
***
Przyszłam do stajni i od razu powędrowałam po szczotki do czyszczenia, a zaraz potem do Bajki.
Niestety Patryk mnie zauważył. Nawet nie wiedziałam, że będzie w stajni, ale mogłam się tego spodziewać.
-Cześć! -krzyknął z daleka, a kiedy był bliżej przytulił mnie na powitanie -że niby teraz taki przyjaciel- pomyślałam
-Odwal się
-Ej, co się dzieje?
-Nie mamy o czym rozmawiać idź sobie. Jestem zajęta.
-Pomóc ci?
-Idź sobie okej?!
-Dobra, dobra.
***
-Próbowałem z nią gadać, ale była strasznie zła i nie miła. -Patryk rozmawiał właśnie z Julką
-No i co ja teraz zrobię?! Jak mam ją odzyskać? -załamana Julka usiadła pod boksem Malagi.
-Spokojnie, jakoś się to ułoży. I ten... po drodze do boksu Bajki znalazłem to -podał Julce kartkę. -To chyba Karoliny.
Julka odczytała kartkę i uśmiechnęła się do siebie. Położyła głowę na ramieniu siedzącego obok Patryka i uśmiechała się szeroko nic nie mówiąc.
***
Mam nadzieję, że się podoba, następną część znowu zaczniemy liścikiem ;) Komentujcie, obserwujcie i czytajcie ! ↨☺
Jejku chce juz kolejne rozdziały! Jakbyś dała rade wcześniej, to wstawiaj! :)
OdpowiedzUsuń