Następnego dnia zerwałyśmy się z Julką z łóżka skoro świt.
Chciałyśmy wykorzystać cały dzień.
-Idziemy na śniadanie ? Spytałam cicho Julkę.
-No chodź.
Starałyśmy się schodzić cicho (mimo ,że schody trzeszczą) żeby nie obudzić mamy. Była 8 rano.
-Idziemy na śniadanie ? Spytałam cicho Julkę.
-No chodź.
Starałyśmy się schodzić cicho (mimo ,że schody trzeszczą) żeby nie obudzić mamy. Była 8 rano.
-Na co masz ochotę? –zapytałam Julkę
-A co masz?
-No dobra. To ja chcę… hmm… chleb z dżemem truskawkowym i
kakao
-Okej, ja wezmę to samo.
Robiąc śniadanie narobiłyśmy szumu i mama obudziła się , ubrała
i na dół zeszła o 9:00 .
-Co jadłyście na śniadanie? - spytała
-Chleb z dżemem i kakao. - odpowiedziałam mamie i wróciłam do gry w karty z Julką.
O 09:40 mama wyjechała z domu do pracy ,a my zaczęłyśmy się szykować na konie! Wczoraj nic nam nie mówiąc , mama Julki z moją mamą poszły do tej stajni za polem ,,Spartan & Hera'' i zapisały nas na 10:30 na jazdę ! Jak się dowiedziałyśmy nie mogłyśmy pozbierać się z radości!
-Julka jesteś gotowa?
-Poczekaj wezmę jeszcze tylko mój toczek z parapetu.
Kiedy Julka podniosła kask , na ziemię spadł klucz.
-Zapomniałyśmy o kluczu! Chodź sprawdzimy czy pasuje do drzwi od strychu, jestem mega ciekawa co tam jest i jak tam wygląda.
Lada chwila wybiegłyśmy z pokoju i poszłyśmy na górę.
-Spróbuj jeszcze w tą stronę.
-Nie pasuje. - usiłowałam otworzyć drzwi ,ale okazało się ,że klucz w żaden sposób nie pasuje do zamka . -To nie jest klucz na strych.
-To do czego ?
-Nie wiem. Chodź bo się spóźnimy na konie.
O 10:10 zaszłyśmy do stajni.
-Dzień dobry pani Magdo ! -Powitałam poznaną wczoraj instruktorkę
-O cześć! Nareszcie jesteście. A Ty jak masz na imię ?
-Julka.
-Dobra to Ty Karolina weź sobie Migdała, a Julka Malagę .
-Dobrze, w siodlarni są uwiązy i szczotki ?
-Tak.
Wzięłyśmy z siodlarni to co było potrzebne i poszłyśmy po konie.
Ja czyściłam potężnego 7 letniego Migdała , konia rasy fryzyjskiej ze wspaniałymi 'szczotami' na nogach i bujną grzywą . Julka miała jeździć na Maladze , 4 letniej siwej klaczy lipiciańskiej .
Po wyczyszczeniu koni osiodłałyśmy je i zaczęłyśmy jazdę. Obie z Julką już skaczemy przez 110 centymetrowe przeszkody.
-Karolina teraz stępuj w środku ,a Ty Julka poskaczesz. -Powiedziała pani Magda po moim galopie.
Oczywiście pierwsza jazda nie mogła skończyć się dobrze?! Po pierwszej próbie skoku Julka spadła, bo Malaga zatrzymała się tuż przed przeszkodą.
-Julka! Julka nic Ci nie jest? - Zeszłam z Migdała i pomogłam wstać Julce, w tym czasie pani Magda goniła Malage po całej ujeżdżalni.
-Auu, bolą mnie plecy .
-O nie! No trudno to po jeździe.
-Nic Ci nie jest Julia? -Spytała instruktorka. - Zapomniałam Cię uprzedzić ,że ona często tak robi.
-Nic mi nie będzie ,tylko plecy trochę mnie bolą, ale dam radę . Kiedy następna lekcja?
-Dopiero spadłaś z konia i już chcesz jeździć? Nie wiem jak chcecie możecie przyjść jutro.-odparła z uśmiechem pani Magda.
-Dobrze , bardzo chętnie.
Wzięłyśmy z Julką konie i odprowadziłyśmy je do boksów. Potem poszłyśmy do siodlarni żeby wziąć nasze rzeczy. Kierowałyśmy się w stronę domu, gdy usłyszałyśmy głos za plecami :
-Cześć!
Za nami stał chłopak o ciemnych, krótkich włosach i niebieskich oczach. Był dość wysoki, wyższy ode mnie, chyba w moim wieku. Był ubrany w bryczesy i sztyblety.
-Hej.
-Jestem Patryk. Nigdy jeszcze was tu nie widziałem. Ty dzisiaj spadłaś z Malagi, prawda? Niezła z niej złośnica.
-Teraz już to wiem. Ja mam na imię Julka.
-A ja jestem Karolina. Przepraszam musimy już iść jutro przyjdziemy do stajni , też będziesz?
-Tak.
-To do jutra , do jutra!
-Cześć!
***
-Czemu to zrobiłaś ? - spytała Julka jak wróciłyśmy do domu .
-Co?
-No powiedziałaś temu przystojniakowi, że musimy iść !
-No bo nie miałam ochoty gadać, wolałam wrócić do domu po tym twoim upadku, przestraszyłam się, że coś sobie zrobiłaś.
-Aha, ale wszystko jest dobrze.
-Jutro się z nim zobaczymy, a co Ty tak bardzo chciałaś z nim rozmawiać? Spodobał Ci się?
***
Jak się podoba ? Piszcie w komentarzach :):) i czekajcie na kolejną część! :)
-Co jadłyście na śniadanie? - spytała
-Chleb z dżemem i kakao. - odpowiedziałam mamie i wróciłam do gry w karty z Julką.
O 09:40 mama wyjechała z domu do pracy ,a my zaczęłyśmy się szykować na konie! Wczoraj nic nam nie mówiąc , mama Julki z moją mamą poszły do tej stajni za polem ,,Spartan & Hera'' i zapisały nas na 10:30 na jazdę ! Jak się dowiedziałyśmy nie mogłyśmy pozbierać się z radości!
-Julka jesteś gotowa?
-Poczekaj wezmę jeszcze tylko mój toczek z parapetu.
Kiedy Julka podniosła kask , na ziemię spadł klucz.
-Zapomniałyśmy o kluczu! Chodź sprawdzimy czy pasuje do drzwi od strychu, jestem mega ciekawa co tam jest i jak tam wygląda.
Lada chwila wybiegłyśmy z pokoju i poszłyśmy na górę.
-Spróbuj jeszcze w tą stronę.
-Nie pasuje. - usiłowałam otworzyć drzwi ,ale okazało się ,że klucz w żaden sposób nie pasuje do zamka . -To nie jest klucz na strych.
-To do czego ?
-Nie wiem. Chodź bo się spóźnimy na konie.
O 10:10 zaszłyśmy do stajni.
-Dzień dobry pani Magdo ! -Powitałam poznaną wczoraj instruktorkę
-O cześć! Nareszcie jesteście. A Ty jak masz na imię ?
-Julka.
-Dobra to Ty Karolina weź sobie Migdała, a Julka Malagę .
-Dobrze, w siodlarni są uwiązy i szczotki ?
-Tak.
Wzięłyśmy z siodlarni to co było potrzebne i poszłyśmy po konie.
Ja czyściłam potężnego 7 letniego Migdała , konia rasy fryzyjskiej ze wspaniałymi 'szczotami' na nogach i bujną grzywą . Julka miała jeździć na Maladze , 4 letniej siwej klaczy lipiciańskiej .
Po wyczyszczeniu koni osiodłałyśmy je i zaczęłyśmy jazdę. Obie z Julką już skaczemy przez 110 centymetrowe przeszkody.
-Karolina teraz stępuj w środku ,a Ty Julka poskaczesz. -Powiedziała pani Magda po moim galopie.
Oczywiście pierwsza jazda nie mogła skończyć się dobrze?! Po pierwszej próbie skoku Julka spadła, bo Malaga zatrzymała się tuż przed przeszkodą.
-Julka! Julka nic Ci nie jest? - Zeszłam z Migdała i pomogłam wstać Julce, w tym czasie pani Magda goniła Malage po całej ujeżdżalni.
-Auu, bolą mnie plecy .
-O nie! No trudno to po jeździe.
-Nic Ci nie jest Julia? -Spytała instruktorka. - Zapomniałam Cię uprzedzić ,że ona często tak robi.
-Nic mi nie będzie ,tylko plecy trochę mnie bolą, ale dam radę . Kiedy następna lekcja?
-Dopiero spadłaś z konia i już chcesz jeździć? Nie wiem jak chcecie możecie przyjść jutro.-odparła z uśmiechem pani Magda.
-Dobrze , bardzo chętnie.
Wzięłyśmy z Julką konie i odprowadziłyśmy je do boksów. Potem poszłyśmy do siodlarni żeby wziąć nasze rzeczy. Kierowałyśmy się w stronę domu, gdy usłyszałyśmy głos za plecami :
-Cześć!
Za nami stał chłopak o ciemnych, krótkich włosach i niebieskich oczach. Był dość wysoki, wyższy ode mnie, chyba w moim wieku. Był ubrany w bryczesy i sztyblety.
-Hej.
-Jestem Patryk. Nigdy jeszcze was tu nie widziałem. Ty dzisiaj spadłaś z Malagi, prawda? Niezła z niej złośnica.
-Teraz już to wiem. Ja mam na imię Julka.
-A ja jestem Karolina. Przepraszam musimy już iść jutro przyjdziemy do stajni , też będziesz?
-Tak.
-To do jutra , do jutra!
-Cześć!
***
-Czemu to zrobiłaś ? - spytała Julka jak wróciłyśmy do domu .
-Co?
-No powiedziałaś temu przystojniakowi, że musimy iść !
-No bo nie miałam ochoty gadać, wolałam wrócić do domu po tym twoim upadku, przestraszyłam się, że coś sobie zrobiłaś.
-Aha, ale wszystko jest dobrze.
-Jutro się z nim zobaczymy, a co Ty tak bardzo chciałaś z nim rozmawiać? Spodobał Ci się?
***
Jak się podoba ? Piszcie w komentarzach :):) i czekajcie na kolejną część! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz