Kolejny rozdział! Zapraszam do czytania :)
***
-Co się stało?- spytałam zaniepokojona
-Migdał -koń na którym jeździłam- złamał nogę i możliwe jest, że umrze!- pani Magda ledwo wypowiedziała te słowa, była bardzo przywiązana do tych koni
-O nie! Jak to się stało?!- wykrzyczała zrozpaczona Julka
-No po prostu galopował i w pewnym momencie źle ustawił nogę i się złamała.
-Och nie! Dlaczego może nie przeżyć?
-Konie chodzą nie oszczędzając chorej nogi. Oprócz tego jego tylna noga uległa złamaniu, nie będzie mógł skakać.
Usiadłam pod jego boksem i rozpłakałam się. Było mi tak smutno! Julka jakoś się trzymała, próbowała mnie pocieszyć. Nagle zjawił się Patryk. Widząc całą sytuację nie gniewał się już na nas, tylko usiadł obok mnie i próbował pocieszać. Pociągnęłam nosem.
-Co się stało? -zapytał
-Migdał może umrzeć! Mimo, że znam go krótko bardzo go polubiłam.
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. -objął mnie ręką, nadal wszyscy w trójkę siedzieliśmy pod boksem
-No mam nadzieję! Ale teraz już nie mam ochoty tu zostać, wolę wrócić do domu.
-A ja zostanę dobra? Chce sobie pojeździć, ale bardzo ci współczuję. -wstaliśmy i Julka przytuliła mnie na pożegnanie.
-To cześć! -krzyknęłam i ruszyłam w stronę domu.
***
Niestety po powrocie do domu zastałam w nim mamę.
-Szybko wróciłaś z tych zakupów.-powiedziałam zanim zdążyła mnie skrzyczeć. Jednak jej złość od razu minęła, kiedy zobaczyła moją zapłakaną twarz.
-Co się stało?-zareagowała
-Nie bądź zła, ale poszłyśmy do stajni i okazało się, ze Migdał może umrzeć! To koń na którym jeździłam, bardzo się do niego przywiązałam.-mama podeszła do mnie i przytuliła, pocieszając.
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz on wyzdrowieje. -powiedziała, a ja wyrwałam się z jej uścisku, kiedy poczułam napływające łzy i pobiegłam na górę.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę. Zastanawiałam się, dlaczego tak to przeżywam? Tylko raz jeździłam na tym koniu, może po prostu musiałam wypłakać moje wszystkie smutki i żale?
***
-Hej! Już jestem!- usłyszałam Julkę krzyczącą z dołu, od razu zbiegłam na dół.
-Hej! Nareszcie jesteś! Jak było?
-Super! Patryk nauczył mnie chodów bocznych. -powiedziała uradowana
W tym momencie poczułam ...
***
Przepraszam, że dzisiaj takie krótkie, ale nie miałam za bardzo natchnienia :c do jutra! :):) Komentujcie ! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz