Już trzeci post dzisiaj! Uff.. Zapraszam do czytania! :)
***
Kiedy Julka powiedziała mi, że nauczyła się chodów bocznych, że Patryk ją nauczył poczułam zazdrość. Nie wiem czy dlatego, ze umie chody boczne, czy dlatego, że tak super spędziła czas z Patrykiem. Musiałam udawać, że cieszę się jej szczęściem.
-Tak? Nauczył cię chodów bocznych? Ale super! Jak pójdziemy do stajni to mnie nauczysz.-powiedziałam wesoła, ale kiedy tylko powiedziałam 'stajnia' uśmiech znikł. Przypomniał mi się Migdał. Wybuchłam płaczem.
-Hej, no weź, dla pani też jest to bardzo smutne, ale musi iść dalej i zajmować się innymi końmi, może pójdziemy jutro do stajni i spróbujesz pojeździć na kimś innym?
-Masz rację, nie ma co się smucić, jutro pójdziemy tam i będzie super!
***
Do wieczora nie robiłyśmy już nic nadzwyczajnego, siedziałyśmy i się nudziłyśmy. Jednak następnego dnia od samego rana postanowiłyśmy wziąć się za szukanie złodzieja szkatułki.
-Patrz! Na naszą posesję wlazł pan Zbyszek! Idzie do szopy! Wszystko wskazuje na to, ze on ukradł
szkatułkę. - krzyknęła do mnie Julka. Od 20 minut siedziałyśmy za drzewem, który jest na przeciwko domu i obserwowałyśmy okolicę.
-Spójrz! On wychodzi bez niczego. Czy gdyby ukradł szkatułkę wyszedł by teraz z szopy z pustymi rękami ? -zapytałam, po dłuższym czasie obserwowania sąsiada
-Nie wiem, ale po co znów tu przylazł? On czegoś szuka i my dowiemy się czego!- odpowiedziała zdecydowanie Julka
Jednak potem coś się zdarzyło i wtedy już kompletnie nie wiedziałyśmy o co chodzi. Samochodem z różnymi rzeczami do koni w bagażniku (obadałyśmy ty jak poszedł do szopy) przyjechał jakiś pan. Był ubrany bardzo dostojnie, miał na sobie marynarkę.
-Czego tu szukasz?! -krzyknął pan Zbyszek, kiedy nieznajomy wszedł do szopy. Najwyraźniej się znali.
-Przyjechałem po to co powinno należeć do mojego ojca!
-O co chodzi? -szepnęłam zaniepokojona do Julki. Teraz byłyśmy bliżej szopy, więc słyszałyśmy każde wypowiedziane słowo.
-Idź stąd! -krzyknął nerwowo pan Zbyszek.
-Nie pojadę póki nie dostanę tego po co przyszedłem!
-Pobiegnę do domu po kartkę i zapiszę rejestrację auta tego gościa.- powiedziała cicho Julka i pobiegła do domu.
Gdy wróciła przeniosłyśmy się za samochód. Teraz to była nasza kryjówka.
-Zapisałaś? -spytałam
-Tak, to idziemy do domu? Trochę się boję.
-Dobra to poczekajmy na właściwy moment, a potem pędem.
W czasie kiedy panowie byli odwróceni pobiegłyśmy w stronę domu. Jednak nie udało nam się.
-Co wy tu robiłyście? Jak was dorwę!- zaczęłyśmy uciekać
***
Jak się podoba? Czekajcie na kolejną część, a tymczasem komentujcie!! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz